Zmiana sposobu prezentacji

29 january 2016

prose

dintojra
dintojra

Krótkie zdania, długie myśli


Myśli. Burzliwe, kłębiące się myśli. Te najbardziej nienazwane dopadają nocą. Chcą zostać zapisane, ale ona nigdy nie ma dość samodyscypliny, by wstać i je nazwać. Myśli, mówiące, że bycie dobrym człowiekiem nie jest wystarczającym powodem, aby być razem tak naprawdę. Bycie dobrym człowiekiem znacznie utrudnia sytuację. Nie można tak po prostu odejść. Jej przeznaczeniem jest wędrówka. Wieczna wędrówka przez życie, bez stałych punktów zaczepienia. Bez bagażu. Nie chce utonąć w powodzi przedmiotów, dlatego jedynym bagażem będą myśli. Narastający zbiór myśli z całego życia. Za dużo myśli. Może stąd wynika jej problem z komunikowaniem się. W zasadzie komunikaty wydaje jasne, problemem jest rozmowa. Ona chce rozmawiać tylko o czymś. Myśli dają wyraźnie do zrozumienia, że może się skompromitować mówiąc coś, co wszyscy już wiedzą. Według niej powinni wiedzieć. Dziwi się, gdy nie wiedzą tego, co ona. Wydaje się im, że jest lepsza od nich, bo wie. Ona tak naprawdę boi się, że któregoś dnia nie będzie miała nic do powiedzenia. Oszczędza słowa. Może kiedyś przyjdzie taki czas, że powie już wszystko. Boi się pytania o to, co u niej. Będzie musiała powiedzieć, że nic nowego, ponad zwyczajowe kolekcjonowanie myśli. Obserwacja. Gdyby tyle nie myślała, z pewnością byłaby ciekawszym rozmówcą. Myśli, że mówiąc mniej, na pewno będzie słuchana. On poza tym, że był dobrym człowiekiem, (...)

--- full text ---

17 april 2015

poetry

dintojra
dintojra

przegląd mężczyzn świata współczesnego

Mógłby być twoim ojcem
pewnie nie ma to większego znaczenia
ale jednak nie jest
jemu powinno być wstyd
uwodzić córeczkę
a nie jest
mężczyzna z wiekiem staje się ciekawszy
ma więcej mądrych słów do powiedzenia
lub być może tylko mądrze brzmiących
mężczyzna po trzydziestce zaczyna nabierać męskości
wychodzi ze skorupy chłopięctwa
po czterdzieste nabiera smaku
w każdej materii
po pięćdziesiątce...
może nadal zaskoczyć
zasadniczo mógłby być moim ojcem
ale przecież nie jest
zasadniczo biały mógłby czarnym nazywać się
pies kotem
zima wiosną

zasadniczo nowe pokolenie mężczyzn jest światu niepotrzebne
a na pewno kobietom

9 may 2013

poetry

dintojra
dintojra

brzoskwinia

zasadniczo
nawet lubiłabym gruszki orzeźwiający sorbet
gdyby nie to
że brzoskwinią chcesz widzieć mnie
nacieram więc ciało
by stało się aksamitnym
brzoskwiniowym
znaczenie jest jednak prostsze
trywialne
lubisz przegrodę w brzoskwiniach
nie ich fakturę
.

3 january 2013

diary

dintojra
dintojra

koniec starego roku, zapowiada przyszłośc nowego, czyli garść rozterek przy migotliwym płomieniu lampy

Zrozumiałam, że to, czego mi brakuje, to po prostu adrenalina. Przygoda, smak zakazanego.
Gdyby ów dał się spróbować, w końcu mogłabym wrócić do normalnego rytmu dnia, bez supła na żołądku.
Za dużo ostatnio mężczyzn z wyciągniętymi łapskami.
Kiedy byli potrzebni, nie było żadnego.

Spotykam się. Niedługo. Czasami. Myślałam, że będzie lekko, bez zobowiązań. Później zaczęłam myśleć, że może jednak potrzeba mi spokojnej przystani. Teraz wiem, że chcę próbować wszystkiego, bez względu na konsekwencje.

Przejadłam się cielesnością, może tylko chwilowo, bo przeszłość przesłoniła horyzont i zdolność racjonalnego myślenia.

Potrzebuję adrenaliny. Jak nigdy. Kiedyś wydawało się mi, że po prostu mężczyzny. To za mało. Przerażają mnie górnolotne uczucia i przywiązanie. Chcę czystej fizyczności, tak po amerykańsku, gdzie nikt się nie gniewa gdy nie wyjdzie. Bez łez, histerii, spięć, napięć.

Największą zgubą dla kobiety jest piękny mężczyzna. Nie przystojny, a po prostu piękny w irracjonalny sposób. Gdy wkracza znów siedzę do późna i mam problemy z koncentracją. Oszukuję.

Chyba wierzę w przeznaczenie. W zasadzie to bardziej w prawo karmy. Każdy ruch wraca. Bumerang. Jeśli czegoś chcę, a nie dostaję tego w danym momencie, dostanę gdy zdawać by się mogło, że chęć przejdzie. Teraz jak nigdy widzę elementy (...)

--- full text ---

15 november 2012

prose

dintojra
dintojra

każda paranoja ma racjonalne podłoże

Mam lęk wysokości i nieskoordynowane ruchy. Ojciec zawsze podśmiewał się ze mnie. Lekcje wychowania fizycznego w podstawówce budziły strach, w średniej już nie ćwiczyłam. Naprawdę potrafiłam postawić się w sytuacji tych, co łzy lali przed każdą lekcją matematyki, katowani przed tablicą. Ojciec zapisał mnie na gimnastykę, matka na balet. Ciotka miała szkółkę jeździecką, więc i tam byłam. Miałam dodatkowo pływać, ale bałam się oderwać stopy od twardego podłoża.

Co wieczór ojciec okładał moje plecy kijem, solidnym dębowym. Żebym była nienagannie prosta. Gdy się rozpiłam, nie zauważyli. lepiej wtedy znosiłam balet i gimnastykę też. Napięcie i stres zniknęły.

Raz nie dojechałam na trening, sama nie wiem dokąd zawędrowałam. To była jaskinia, wielopoziomowa. Mnóstwo ludzi. Arabowie. Boję się tak Turków, jak i Arabów. Mają takie przerażające oczy i mowę. Chociaż całkiem przystojni. Musiałam lawirować po kondygnacjach, połączonych sznurowymi drabinkami. A tak boję się utraty podłoża pod stopami.

Lęk, przerażenie. Rybna, klejąca masa zalewa wszystko. muszę wziąć prysznic, czuję niesmak przed obskurnymi natryskami. Przecież nie mam klapek, a co dopiero ręcznika. Krzyczę, że aż łzy płyną po policzkach. Ściany się kruszą. Skonfudowany ojciec przestaje mnie okładać drągiem.

Jesteś chora, może lepiej nie idź dziś na trening.

15 november 2012

prose

dintojra
dintojra

kartka z rodzinnego albumu

Jean Paul Gaultier - classique. Dla mnie żaden klasyk, pospolita wyperfumowana pudernica na nowojorskich ulicach, trzydzieści lat wstecz. Nawet bym go zniosła, gdybym wdychała właśnie tam. Mogło tak być, jedna z wielu straconych szans. Lepiej było zostać w piekielnym grajdole. Bo najważniejsze jest wykształcenie. Jednak mnie tęskno za bywaniem w świecie, za komunistycznym snem o Ameryce, synonimie luksusu. Mógł się spełnić. Przełykam i przetrawiam gorycz za rodzinne błędy. Nawet na zdjęciu nie wyglądaliśmy dobrze. Przygaszone oczy i zęby zaciśnięte jak u rozsierdzonego mopsa. Doskonale mi wychodzi dieta bogata w gorzki posmak rozczarowań. Pomału zaczyna już mdlić, nie tylko od Classique, przywożonego hurtowo przez dziadka dla żony i sióstr. Zapach dzieciństwa powinno wspominać się miło, tak mówią.
Mam nadzieję, że bezmyślność rodu i moja gorycz, nie zaprowadzą do zbrodni. Staram się być rozsądna. Nawet już nie piję, choć mam szaleńczą ochotę.

14 november 2012

poetry

dintojra
dintojra

tymczasowa zmiana frontu

znów rozbierałam wszystkich wokół
zielarka z kieliszkiem
wybuchowy eliksir
nie słuchałam rad starszych kolegów
bo przecież jak wypiję to jestem taka urocza
wszyscy nagle mnie lubią pragną pożądają
a mnie w głowie tylko
jej usta piersi policzki
excuse moi, kolego, dziś zostanę homoseksualna
mimo że karmienie węża jabłuszkiem
doprowadzało na skraj ekstazy

14 november 2012

prose

dintojra
dintojra

nie każdy piołun można osłodzić miodem

Stała się kobietą, jaką zawsze chciała być. Wzbudzającą pożądanie, rozsmakowaną w markach z górnej półki, pachnącą wytwornymi perfumami, w gustownie dobranych strojach. Uzależnioną od kawy, dżinu i papierosów, a zarazem oczytaną i inteligentną. Biegle poruszającą się po tematach z róznorodnych dziedzin.

Wtedy wyprowadziła się od toksycznej rodziny, rezydującej w okopconym budynku, pilnowanym przez wychudzone psy, przypominające już raczej hieny. Psy, karmione jej przyjaciółmi z dzieciństwa, których nie akceptowała matka. Matka, tolerująca tylko samą siebie, każde kolejne dziecko, wraz z łożyskiem, oddawała psom, zachowując tradycję jednego potomka. Podwórko zasłane szczątkami maleńkich rączek, nóżek i główek, zaprowadziło męża matki na skraj szaleństwa. Wyskoczył z okna oberży, jednej z wielu spelun w kanionie diabła.

Matka wysuszona i pomarszczona znów leżała w połogu, gdy po kryjomu opuszczała dom. Psy zjadały gołębie, na nic innego nie mogąc liczyć. To dziecko, matka zachowa w zamian za nią. Nakarmi je psami. Odwrócona sytuacja.

Gdy się urządzi w mafijnej dzielnicy, odwiedzi matkę. Żeby wiedziała, że trzymanie pod kolszem zaprowadziło ją przed oblicza rozkoszy na sprzedaż. Daje jej to poczucie, że jest potrzebna, że powoduje uśmiech i wdzięczność innych. Pozwala spędzać czas z mężczyznami, bez uczucia zazdrości o dziewczyny, kobiety, żony, (...)

--- full text ---

14 november 2012

poetry

dintojra
dintojra

swobodne oddychanie albo seksoholizm

Zazdroszczę tym które z taką lekkością
obchodzą się bez samców
nie kręci mnie seks w pojedynkę
a wciąż nie mogę się przekonać
do łapania przygód w barze dla singli
gdyby to była metropolia szukałabym zapomnienia
we wszystkich rodzajach pościeli i łóżek
tutaj nawet nie ma kto postawić drinka
a tym bardziej solidnie przelecieć
może mógłbyś mnie stąd zabrać
nie potrzebowałabym już
maski tlenowej

17 october 2012

poetry

dintojra
dintojra

zamążpójście na pięć minut

wyszłabym za mąż sama nie wiem
pewnie za chwile chciałabym wrócić
codzienny seks zamęczyłby cię
a może mnie brak finezji
czasem lubię kogoś zdrowo opierdolić za nic
i mieć świadomość że jednak nic się nie stało
bo nie potrafisz się długo gniewać
za to ja obrażam się śmiertelnie
o byle co tylko wtedy gdy zaczynasz mnie nudzić.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register