22 september 2026

poetry

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Mumijka

Śniło mi się Słoneczko, że gekonik chyba umarł.
Często mi się śni, że ma wypadki albo umiera.
Na razie jest staruszkiem. Na razie jest okey.
Zwinął się, wszedł w jakąś butelkę, słoiczek
i przestał jak to się mówi żyć, ruszać się, oddychać
(podług swej woli). Puścił kropelkę czerwonej krwi.
Pokazałem tą resztkę Słoneczku i nie byliśmy
pewni, czy nie jest w tym jakoś obecny.

Przecież zawodnicy nie przestali już biegać na meczu,
ale włosy i wirusy i roztocza są całkiem obojętne.
Żywioły nawet nie zostały wprawione w ruch,
chociaż może zostały - burza w szklance serca -
ale są temu obojętne.
Robaki odpadają, krople potu, anioły są zainteresowane
tylko widowiskiem, jak mumie w nas.
Więc został trupkiem swoim, nie swoim, może mamy i taty.

Więc zostawiamy tą broszkę na komodzie.
Więc zanosimy do norki obok jeziora.
Więc nas zostawiają.
Nas zanoszą.

Zaszedł spokojnie jak Ty.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register