21 september 2026

poetry

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Bez

"były maje, były bzy, byłaś też dziewczyno ty"

Zbieranie śliwek z drzewa
„już gdzieś była ta droga, ta aura“
we śnie to robiłem
oczy Soni i Wojtka to oczy Boga
Sonia z pieskami u sutek to Bóg
Łaskawie ukryty w zieleni przez Przeznaczenie
Będziemy się bronić, gdy przyjdą, ale tu nie przyjdą
Ale mamy piwnice z amunicją i bronią wszelaką
Samotność pól, stworzenie świata co rano

Robak jaźni wpełza w cienie lasu
pomiędzy wdzięki grobu
w czas poczęcia
Proste, Koła, Krzyże
W Niedzielę nie działam
I nie dzielę

Szukam chłodnego ognia
Wyspy Szczęśliwych
Po tej stronie co przechodzi w tamtą

W tym przeciskaniu Chcę się stać gołębio-wężem
bez lęku
bez skrupułów i bez litości
bez okrucieństwa i bez wyrzutów sumienia

Bez kwitnie, bez kusi, bez łagodzi obyczaje,
jest zwielokrotniony,
bez bzu nie ma bycia

Odrzuć telefon niewolniku, bez niego odnajdziesz
książki i bzy. Żałosny to Frankenstain
Attis chciał się wypisać

Położyć się w bruździe leśnej na odpoczynek
A w poniedziałek...

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register