Podróż - z cyklu Metafizyczne bez podmiotu
rozbijam się na rafach koralowych szaleństwa
wziętej do ust melodii
podpływam do gwiazd na falach mosiężnych dłoni
to ręce odważnych gorących ust morza
wijące się masywy ciał, pulsacja krwi w tkance
droga bez powrotu
odejście od widoków Ziemi, przypadnięcie do podniebienia skały
Angeli Braun podwiązka na oczach
wakacje w zamkach poddanych upływowi życia, skardze bezimiennej
dzida Boga i płacz kamienia są w każdej drobinie
sprowadzasz deszcz szamanie łez, sprowadzasz masyw gór na pomoc
kwiat księżyca i łabędzi krzyk - porwane - przez otarcie się o iskrę
oka szmaragdowego, w bólu tańca nagiej tarczy
porwane, wczepione w sosnę i muskające miłosiernie
zgniły śmietnik ludzkości