Zmiana sposobu prezentacji
O północy wyszłam z twojego serca. Byłam naga, byłam smutna, byłam rozdartą zasłoną szczęścia.
Zmarnowane trzy miesiące sterczenia jak kołek.
O północy zapomniałeś o mne na zawsze.
Jak mogłeś uczynić mnie swoją? Slowami otoczyc i upijać. Wino nie było slodsze od twoich kłamstw.
A więc
Adieu
umieraj długo i boleśnie
ja wypiję za twoje nieszczęscie....
O północy wyszłam z twojego serca. Byłam naga, byłam smutna, byłam rozdartą zasłoną szczęścia.
Zmarnowane trzy miesiące sterczenia jak kołek.
O północy zapomniałeś o mne na zawsze.
Jak mogłeś uczynić mnie swoją? Slowami otoczyc i upijać. Wino nie było slodsze od twoich kłamstw.
A więc
Adieu
umieraj długo i boleśnie
ja wypiję za twoje nieszczęscie....
Melancholia to tęsknota
-Szepta do wody strapiony-
Pusta dziwaczna dziura bez dna
Ale nieziemsko biała
Która przykuwa uwagę mędrca
I każe oddawać czas
Tak drogi do kupna że bezcenny
Przecież-myśli-
Ludzie są za krusi
By stali w miejscu
I nie byli trącani
Przez Boga świt uczucia
Wybacz-wiosłuje wśród skał
Które słyszą lament jego serca
Człowieka który nie ma nic
Oprócz samotnych chmur na niebie-
Ale moja melancholia to cisza
Moją muzą
Jest wieczny smutek
Stwarzający śmiech
(...)
--- full text ---
Jesteś piękny demonie. Kiedy dotknęłam ustami twojej skóry, poczułam lód. Jesteś piękny diable. Twoje oczy wzięły moje w posiadanie. Łamałeś mój upór i trwałeś w postanowieniach. Szeptasz, krzyczysz, twój śmiech szalony. Pijaństwo. Mówisz, to nie pijaństwo? Arystokracja, gest dla duszy. Zadumany uparty nie mówiący o uczuciach. Dla mnie masz krople krwi własnej. Krew oczu...
A dziś nie wiesz kim jesteśmy.
Toniemy w lodowatym słońcu.
Oddalenie zabija powoli....
Plotka głosi, że jesteś tym, który mnie zdobył.
Zdobyłeś mnie. Jako trofeum teraz leżę na twoim łóżku. Na chłodnej pościeli, która pamięta twój zapach podniecenia. Nie zwracasz na mnie uwagi. Piszesz przy komputerze. Zaczęłam właśnie nienawidzić dźwięków wydawanych przez klawiaturę. Wzrok masz nie ten. Jakoś tak mętnie lustrujesz tekst. Nie zauważyłeś,że właśnie wstałam. Delikatne stopy nie wydają żadnego odgłosu. Podłoga także jest za mną, nie krzyczy, że odchodzę. Ubieram sukienkę w kwiaty. Nie widzisz mnie...
Wychodzę.
Rozdział pierwszy. O tym, co zrzuca skórę.
Zieleń. Zamieniona w kolor jesieni.
Te zimne noce.
Mrożące krew w żyłach poranki.
Resztki słońca. Widziane w twoich oczach.
Resztki slońca. W naszych włosach.
W czystej nieskalanej wodzie. Strumienia.
Pośrodku ludzkiej egoistycznej natury.
(...)
--- full text ---
Do obrazu Jamesa Ensora „ Autoportret wśród masek”
Ty, duszo, która
stoisz pośrodku masek wszelakich
i wszystkie smakujesz kolory
szepnij o ironii , ktorą gardzisz najbardziej
Tę jej maskę obłudną
do kotła z czaszkami
wrzucimy i zakręcimy
śmiechem co wpada w szaleństwo
Skruszymy na piasek i proch
rozrzucimy ironicznie cicho
by inni głupcy i szarlatany
nie psociły w naszym wnętrzu
Ty, duszo, która toniesz
Pośród tych sztuczności chromatycznych
Odkryj naturalną
Stronę naszego istnienia.
Patrzę na Ciebie. Siedze na swym ortopedycznym krześle.Niewygodnie mi. Komu byłoby wygodnie? Patrzę na Ciebie.
Leżysz w lóżku, nie możesz się ruszyć. Serce sobie kroje na kawałki. Cierpię z tobą. Łączą nas więzy. Niesamowitej miłości i cierpliwości, dla bólu, który wyżera nasze siły.Pasożyt. Błękit nieba nie pomaga.
Słonce oświetla twoją twarz. Widziałam łzę,którą schowałaś pod dłonią. Ja nie mogę płakać. Znowu boli mnie głowa. Znowu się duszę. Nie wiń się. To ty powinnaś. Czemu się ze mną kłócisz?Czemu nie umiesz posłuchać, żeś ważniejsza?
Mamo....
Zrozum,że ten światek twój i nasz mały.
Nigdy nie zginie.
Nie teraz...
Rozmowa z duszą spokojną i sercem burzliwym
Gdzie moje kochanie
Schowałeś duszę opętaną czasem
Spokojem?
Odebrałeś jej prezent
Od dobrego losu
Maskę zaiste jedną z wielu
A ta wyrzucona dusza przez Ciebie
Pozostała w przestrzeni
Jak muzyka Bacha
Opisana po pijanemu
A gdy pytałam
Krzyczała o zadrze na
Zapieczętowanej poezji
Serce burzliwe odejdź
Sprawiasz iż niebo kruszeje
W moich dłoniach!
Dziś dzwonił do mnie... Jego głos słyszalny był przeze mnie lata temu. Zaledwie w środę, ale kto na to patrzy? Serce naszpikowane narkotycznym spojrzeniem i gestami napewno nie. Dłonie..Ale nie o tym, nie o tym..
Opowiadał mi. Znalazł nowe miejsce. Mieliśmy letnie miejsca. Teraz będziemy mieć jesienne. Znalazł nowe miejsce. Uchroni nas przed jesiennym deszczem i lodem zimowej pani!-tak mówił, z podnieceniem dziecka w głosie .Nowe miejsce. Nowe wspomnienia. Nowe nierealne chwile. Którymi on chce mnie przytloczyć, by....NIE!. Myśli, nie bądźcie jak ludzie. Nie mówcie, że on nie kocha, a uwielbia... Wiek nie ma znaczenia.
Znalazł miejsce.
