Joha
25 august 2013 at 23:31

Tytuł, to słowa z wiersza "Rzucanie kamieniem w rozbuchany chaos", który napisała Ratienka. Narysowałam swoją wizję, wrażenia po przeczytaniu wiersza - zachwycił mnie. To mój pierwszy szkic postaci.

report

An - Anna Awsiukiewicz
16 september 2013 at 21:22

dzieje się - fajny pomysł.

report

Veronica chamaedrys L
25 august 2013 at 23:35

...nawet cienie płaczą tymi łzami...a łzy są prawdziwe...brawo, Joha...:)))...pamiętam ten wiersz, piękny...:)

report

Joha
25 august 2013 at 23:40

Tak, Veronoco. Wiersz wywarł na mnie wielkie wrażenie. Nie śmiałam jednak użyć akwareli, a na pewno byłoby fajniej . Cieszę się, że jesteś :)

report

doremi
25 august 2013 at 23:46

Joha wymownie, wiele w tym smutku, komponuje się z wierszem :))

report

Joha
25 august 2013 at 23:48

Tak Doremi, myślałam nawet nad popielatą barwą :))

report

doremi
25 august 2013 at 23:53

kolorystyka jest spokojna, nie rozprasza...

report

Joha
25 august 2013 at 23:54

Dziękuję :)

report

jeśli tylko
26 august 2013 at 00:15

byłam, chętnie zobaczxę, co narysujesz dalej:)

report

Joha
26 august 2013 at 15:57

Jeślinko :))

report

Istar
26 august 2013 at 07:38

pięknie..

report

Joha
26 august 2013 at 15:57

Istar :)* Chyba brakuje jeszcze jednej łzy.

report

Wieśniak M
26 august 2013 at 07:39

Joha:)) Masz talent. :)))

report

hossa
26 august 2013 at 08:18

ma, ma talent:)

report

Joha
26 august 2013 at 15:59

Wieśniaku, Hosso, bardzo mi miło. Pozdrawiam Was serdecznie :)))

report

issa
26 august 2013 at 10:54

Joha :) wiesz, nie wiem, czy wiesz, ale jeśli nie, to teraz przynajmniej ja wiem, że to jest urzekające nie tylko jako rysunek, ale i w komplecie :) zechciej spojrzeć, jeśli masz ochotę:

report

issa
26 august 2013 at 10:55

"po kocich łbach powoli toczyły się czyjeś łzy" [rysunek] ołówek, sangwina i wnuczkowe kredki.

report

issa
26 august 2013 at 10:56

ech, to jest wszystko jak gotowe na następny wiersz, który jeszcze czeka w niewidzialności. pozdrowienie serdeczne Agnieszki, Joanna :)

report

Joha
26 august 2013 at 16:15

Isso, teraz już wiem, ale tylko dzięki Tobie :) Onieśmielasz mnie, jak i wszyscy tu zaglądający. Ty czujesz więcej, piszesz wiersze, a ja kroczę śladem słowa i odkrywam, zadziwiam się coraz bardziej kształtem, choć niedoskonałym. Czasem przy tablicy dopadała mnie chęć, by o stożku, ostrosłupie opowiedzieć bajkę. Czas gonił, ale stożek, to czapeczka pajaca, a szczególne ostrosłupy, to piramidy czy klocki drewniane, z których powstają cuda. Tak mało czasu. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszko :-)

report

issa
27 august 2013 at 14:58

byłabym uszczęśliwiona, gdyby któryś z matematyków, którzy mnie uczyli, połączył ten przedmiot z baśnią; żaden tego nie zrobił, heh

report

alt art
27 august 2013 at 15:21

Padme, Ty Jesteś absolwentką uniwersytetu łomonosowa..

report

alt art
27 august 2013 at 15:29

liczę, liczę; i nic mi się nie zgadza..

report

alt art
27 august 2013 at 15:33

co się będę gimnastykował; przyjmę a priori..

report

issa
27 august 2013 at 19:35

o, bajka o Geometrii. dziękuję, padme

report

Eva T.
26 august 2013 at 17:27

Wiersz w obrazkach...ladnie, Joho :)

report

Joha
27 august 2013 at 22:08

Evo, to wiersz Ratienki tak na mnie podział - dziękuję :)

report

Joha
27 august 2013 at 22:15

Padme, Isso, Alcie :-)) Ach i można o tych innych przestrzeniach metrycznych, gdzie koło przyjmuje inne kształty, niż na co dzień przyzwyczailiśmy się je widzieć. A i te odległości bliższe codzienności. Gdy ziemię porastały gęste puszcze, to najwygodniej było wykarczować drogę np. do rzeki, by kawałek nią popłynąć i pójść do sąsiada drogą przez niego wykarczowaną - odległość rzeka :-) To wszystko zapisuje matematyka, a ten przy tablicy opowiada. Był czas na snucie, a potem coraz mniej i robiło się sucho - szkoda.

report

Joha
27 august 2013 at 22:17

A potem coraz mniej godzin - zapomniałam dodać. Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że jesteście :)

report

issa
27 august 2013 at 22:27

hm, Joha. wprawdzie trochę się obawiam, że poczujesz się zobowiązana i na cenzurowanym przez to, zmuszana do czegoś, ale spróbować warto przecież, skoro inne są intencje prośby, o której teraz. bo wiesz, pomyślałam sobie, że gdyby kiedyś, w bliższym lub dalszym, lub bardzo dalekim, a sprzyjającym Tobie czasie, przyszła Ci do głowy jakaś bajka matematyczna, i zechciałabyś ją opowiedzieć na Trumlu, to ja bym z ciekawością i radością przeczytała :) buziaki, Joha

report

.
26 august 2013 at 19:17

coraz bardziej podoba mi się Twoje rysowanie:)

report

Joha
27 august 2013 at 22:09

Kamajo, naprawdę ? Miło mi :)

report

ratienka
26 august 2013 at 20:49

Wiesz Joasiu, tutaj brakuje tylko... mojej łzy... Dziękuję bardzo serdecznie, tylko tyle mogę, mocno ściskam. ;)

report

ratienka
27 august 2013 at 17:12

Dopowiedzieć muszę; łzy wzruszenia! Pięknie Joanko, jeszcze raz dziękuję! :)

report

Joha
27 august 2013 at 22:11

Ratienko, to Twoje słowa otuliły mnie pewnej nocy, gdy moje łzy się lały :) Tak się zdarza, chyba wielu z nas.

report

Hania
27 august 2013 at 22:28

wnuczkowe kredki:)

report

Joha
27 august 2013 at 23:14

Ach, Isso, zobowiązania są trudne, tym bardziej, że nie umiem niczego napisać, narysować na "zawołanie". Przychodzi moment i leci, jakby poza mną. Bajki, czy raczej krótkie powiastki powstawały pod wpływem jakichś sytuacji. Czasem był to widok znudzonego oka, które krzyczało - Znów te równania, obliczenia ! Wtedy myśli biegły chociażby do tej puszczy, gdzieś niedaleko rzeki. Chłopak, wędrując do ukochanej, z trudem przedzierał się przez chaszcze. Zabierało mu to zbyt wiele czasu, aż napotkał krasnala, który powiedział mu, że na skróty to... I tak leciało. Isso, nie wiem czy ciekawe ? Śmiem twierdzić, że takie sobie. Czasem jednak warto się zastanowić, oderwać się od tematu, by nawet bzdurką wyjaśnić, że owo "bliżej" bywa złudne, a nauka pozwala rozwijać szare komórki. Po co tracić czas, siły bezsensu ? Naokoło są i inne interesujące rzeczy, którymi warto się zająć - muzyka, książka itp.. I takie tam gadki, bardziej składne, niż dzisiejsze moje pisanie, bo małe istoty wymęczył mnie różnymi grami :-) Nie ma w tym nic ciekawego, by spisywać. Buziaki, Isso :)

report

issa
28 august 2013 at 21:52

yhm. okej, Joha :) rozumiem. żaden problem: skoro tak, prośba znikła, jakby jej wcale nie było. pozdrawiam ciepło

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
28 august 2013 at 18:06

Pobudzasz wyobraźnię :)

report

Joha
28 august 2013 at 22:45

Bosonóżko :)

report

Joha
28 august 2013 at 22:43

Isso, to nie tak, bo nie znika, tkwi. Jest mi smutno, że nie umiem sprostać, ciekawie opisać. Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji, po którym wędrowiec wspina się na sam szczyt, osiągając maksimum, a może i największą wartość, gdy patrzy na inne szczyty - maksima - z góry. Patrząc, zachłystuje się widokiem, kolorami, "dotyka" nieba i rozumie, dlaczego ludzie prą wyżej - dosłownie i w przenośni. Jednych pobudza tylko do wędrówek, by chłonąć piękno namalowane przez naturę, innych, by sięgnąć również do wiedzy, dlaczego niebo przybiera różne odcienie niebieskiego, buro - szarego, a czasem jest różowe, pomarańczowe czy czerwone. Ot, takie bajdurzenie. Co prawda nie bajkę, ale napisałam o mnożeniu od "sześć". Pozdrawiam serdecznie :)

report

issa
29 august 2013 at 08:08

Joha, ożesz, co za zwroty bajkowej akcji :d podążanie Twoimi drogami chyba może bywać świetnym ćwiczeniem refleksu w nauce języka kogoś innego niż ja sama - mało znam pożyteczniejszych zajęć. Wiesz, Joha, właśnie tak się składa, że kiedy pomyślałam o bajce matematycznej, zarazem przyjęłam, że żadnego przy niej przymusu czy zobowiązań, czyli żadnego "na zawołanie". Przeciwnie, chodziło o czas, kiedy to bajka miałaby ochotę przyjść do Ciebie, czyli taki, jaki dla Ciebie okazałby się tym najbardziej fortunnym, tym, o jakim mówisz: "Przychodzi moment i leci, jakby poza mną". Najprawdopodobniej po prostu gapowato wybrałam słowa, skoro jednak, mimochcąc, przyprawiłam Cię o smutek i konfuzję.

report

issa
29 august 2013 at 08:12

Mnie intrygują te migawki z Twoich komentów, które sprawiają wrażenie, jakby odsłaniały nieco z pitagorejskich sposobów odbioru świata, z liczbą jako jego kośćcem, z liczbami jak krwinki w krwiobiegu, z liczbami jako materią plant, a nie z liczbą-intruzem. Dlatego ośmieliłam się pytać o więcej :) z rozciekawienia tymi okruszkami opowieści.

report

issa
29 august 2013 at 08:18

"Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji [...]". Yhm. Chyba mniej więcej rozumiem, o co chodzi. Wiesz, małą tablicę i kredę można mieć i w domu :) Sama miałam taką, jako dziewczynka. I moja córka też taką miała. Z kredą w różnych kolorach. I można sobie wyobrazić, że przed taką właśnie tablicą usiadł niedźwiedź i zachwycony gapi się na pył kredy, który na jego ślepiach staje się pyłem gwiezdnym :) i słucha, słucha tej kobiety, która sprawia, że matematyka jest słodka jak miód ;) no ale jasne, że nic na siłę, właśnie. nic na siłę, Joha :) buziak agnieszański dla Ciebie

report

issa
29 august 2013 at 08:19

z liczbami jako materią *planet

report

Joha
29 august 2013 at 13:16

Och, Isso :) Teraz muszę nakarmić dwa głodomory, pograć z nimi w karty i zapewne w jakieś gry planszowe :-) Chciałabym zobaczyć tego zasłuchanego niedźwiedzia. Pozdrawiam, buziaki joaśkowe :)

report

issa
29 august 2013 at 21:44

"Chciałabym zobaczyć tego zasłuchanego niedźwiedzia" :)

report

hossa
29 august 2013 at 13:51

Tak przy okazji bajki z matematyki. Przypomniała mi się moja historia ze szkoły. Uwielbiałam w podstawówce historię, miałam zresztą szczęście ponieważ pięknie o niej opowiadała nauczycielka. I tak się pewnego razu zasłuchałam, że dla wygody ułożyłam się wygodnie na szkolnej ławce, podparłam brodę i słuchałam. I wtedy nasza historyczka burknęła na mnie ze złością, że to nie jest żadna bajka. A ja zgłupiałam zupełnie, nie miałam pojęcia co takiego złego jej zrobiłam. Przecież nie przeszkadzałam na lekcji, zwyczajnie słuchałam. Jeśli do tej pory pamiętam ten fakt , to raczej nie był dla mnie przyjemny. Szkoła bywa tragiczna. I tak jak się na nią patrzę z perspektywy czasu, własnego i dzieci, to widzę coraz większą ciemność.

report

issa
29 august 2013 at 21:50

"zwyczajnie słuchałam". hoss, nie wiem, czy prawdziwe słuchanie i słyszenie jest rzeczywiście aż tak "zwyczajne", jak gotowiśmy z przyzwyczajenia myśleć. może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować

report

hossa
29 august 2013 at 21:59

:) no jak to jak zareagować? Zwyczajnie opowiadać dalej. Dobrze mówi się do ludzi, kiedy jest się wysłuchanym.

report

issa
29 august 2013 at 22:10

:) "Dobrze mówi się do ludzi, kiedy jest się wysłuchanym". Wydawałoby się, że nic bardziej oczywistego, naturalnego, zrozumiałego, spodziewanego itp., itd.. Jednak i tutaj chyba - niekoniecznie jakoś zawsze. Wbrew pozorom, niektórym jednak np. potrafi się tylko wydawać, że chcą być rzeczywiście uważnie wysłuchani. Jakkolwiek to może dziwacznie zabrzmieć, w momencie, kiedy zaczyna się ich naprawdę słuchać, z rozmaitych przyczyn wcale nie należy jakoś obowiązkowo oczekiwać wybuchu zadowolenia. to może być całkiem inny wybuch

report

hossa
30 august 2013 at 07:53

Wróciłam jeszcze do tego: "może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować" to są czasem ułamki sekund i jedni odwracają wtedy wzrok w inną stronę, a inni nie, jakby nareszcie spotkali trochę siebie. Ciekawe.

report

hossa
30 august 2013 at 07:55

:) mogłabyś oswajać poranione tygrysy, ale czasem martwię się o Ciebie iss, żeby jacyś dobrzyludzie Cię w drodze nie zjedli, nie złagodniałaś Ty za bardzo?

report

issa
30 august 2013 at 09:06

heh. nie wiem, hoss. a kiedy jest "za bardzo" ;d?

report

hossa
30 august 2013 at 09:39

"za bardzo" jest wtedy, kiedy zaczynam się martwić, że za bardzo;d

report

issa
30 august 2013 at 09:41

o, patrzaj :d

report

hossa
30 august 2013 at 09:45

ano patrzę, patrzę, tu i tam rozglądam się;d

report

issa
30 august 2013 at 20:24

:d

report

Jaga
29 august 2013 at 22:13

piękne przybliżenie wiersza :)

report

Joha
29 august 2013 at 23:56

Jago :-))

report

oczy jak pustynia
29 august 2013 at 22:19

ten obraz bardzo przypomina mi szkicownik mojego syna. jakby zaraz miał się z tego wyłonić obraz. ale jego jeszcze nie ma, a już jest przekaz.

report

Joha
30 august 2013 at 00:01

Oczy, masz rację :) Nie wiem czy kiedykolwiek zdobędę się na odwagę, by narysować obraz ?

report

Joha
29 august 2013 at 23:56

Hosso, historyczne dzieje, jak i bajki bywają okrutne. Bardzo lubiłam historię :)

report

hossa
30 august 2013 at 08:00

:) kurcze, ja byłam jakaś dziwna, chyba nie było przedmiotu, którego nie lubiłam, nawet matematykę do pewnego momentu:) Ale trudno być dobrym we wszystkim, szczególnie, kiedy świat dzieje się również poza szkołą;d I to jaki interesujący:)

report

Joha
30 august 2013 at 19:37

Hosso, nigdy nie wymagano ode mnie bym była we wszystkim dobra. W szkole chłonęłam, bo tak mnie nauczyła mama: tam miejsce do zrozumienia, w domu powtórka, bo poza tym są i inne ciekawe sprawy. Właśnie, szkoda czasu na rozszyfrowywanie poza szkołą. Wlepiałam oczy w nauczyciela i łykałam wiedzę. Byłam grzeczna, ale z egoistycznego punktu widzenia ;-) Jestem dyslektykiem, mylę litery, zjadam je, nie dopisuję. Uczyłam się przez skojarzenia i na ogół rozumiałam co do mnie mówią. Świat jest wspaniały :)

report

Joha
30 august 2013 at 19:38

Z tym "za bardzo" się zgadzam ! - westchnęłam :)

report

Joha
1 september 2013 at 11:23

Świat wspaniały, choć ciemne chmury nie zwiastują na ogół niczego miłego. Zapomniałam dodać: skorzystałam z rady mojej mamy, bo jednak wolałam podwórkowe życie, niż ślęczenie nad książką. Byłam i jestem leniwa, ale nie w tym co lubię :) Pozdrawiam niedzielnie :)

report

Dany
4 september 2013 at 00:09

Masz talent. Moja młodsza córka też pięknie rysuje. Ja nie potrafię. Ten obrazek jest tak intrygujący, że zaraz poszukam wiersz, który Ciebie natchnął. Pozdrawiam serdecznie :)

report

Joasiu! Bardzo dobrze pamiętam ten wiersz Ratienki i Twój rysunek doskonale go obrazuje. Wszystko to razem jest wzruszające. Pozdrawiam serdecznie i wieczorem napiszę Ci maila.

report

Joha
6 september 2013 at 15:07

Małgosiu, dziękuję :) Wiersze Ratienki robią na mnie wielkie wrażenie. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

report

kamyczek (Chinita)
6 september 2013 at 14:54

Naprawdę piękny rysunek. Serdeczności.

report

Joha
6 september 2013 at 15:07

Kamyczku, serdecznie dziękuję :)

report

zuzanna809
7 september 2013 at 15:52

... Joszko... spotkać na drodze swojej edukacji tak baśniową matematyczkę, to jak wygrać w totolotka... Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twoich Uczniów....:):):)

report

zuzanna809
1 november 2013 at 01:17

?:)

report

Joasiu dziś jakoś szczególnie tęskno mi za Tobą i za naszymi pogaduchami w knajpkach. Zapomniałam Ci wczoraj powiedzieć, że znalazłam taką wymarzoną dla nas w Sopocie, fajny klimat i widok z okna na morze. Za Twoimi rysunkami też tęsknię i opowieściami rzecz jasna. Buziaczki

report

Veronica chamaedrys L
14 november 2013 at 19:48

...ja też tęsknię, Joha...przybywaj...:)...a Ty, Małgosiu nie zapomnij i o miejscu dla mnie, kiedy będziesz rezerwowała stolik...:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register