Tytuł, to słowa z wiersza "Rzucanie kamieniem w rozbuchany chaos", który napisała Ratienka.
Narysowałam swoją wizję, wrażenia po przeczytaniu wiersza - zachwycił mnie. To mój pierwszy szkic postaci.
Joha :) wiesz, nie wiem, czy wiesz, ale jeśli nie, to teraz przynajmniej ja wiem, że to jest urzekające nie tylko jako rysunek, ale i w komplecie :) zechciej spojrzeć, jeśli masz ochotę:
Isso, teraz już wiem, ale tylko dzięki Tobie :) Onieśmielasz mnie, jak i wszyscy tu zaglądający. Ty czujesz więcej, piszesz wiersze, a ja kroczę śladem słowa i odkrywam, zadziwiam się coraz bardziej kształtem, choć niedoskonałym. Czasem przy tablicy dopadała mnie chęć, by o stożku, ostrosłupie opowiedzieć bajkę. Czas gonił, ale stożek, to czapeczka pajaca, a szczególne ostrosłupy, to piramidy czy klocki drewniane, z których powstają cuda. Tak mało czasu. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszko :-)
Padme, Isso, Alcie :-)) Ach i można o tych innych przestrzeniach metrycznych, gdzie koło przyjmuje inne kształty, niż na co dzień przyzwyczailiśmy się je widzieć. A i te odległości bliższe codzienności. Gdy ziemię porastały gęste puszcze, to najwygodniej było wykarczować drogę np. do rzeki, by kawałek nią popłynąć i pójść do sąsiada drogą przez niego wykarczowaną - odległość rzeka :-) To wszystko zapisuje matematyka, a ten przy tablicy opowiada. Był czas na snucie, a potem coraz mniej i robiło się sucho - szkoda.
hm, Joha. wprawdzie trochę się obawiam, że poczujesz się zobowiązana i na cenzurowanym przez to, zmuszana do czegoś, ale spróbować warto przecież, skoro inne są intencje prośby, o której teraz. bo wiesz, pomyślałam sobie, że gdyby kiedyś, w bliższym lub dalszym, lub bardzo dalekim, a sprzyjającym Tobie czasie, przyszła Ci do głowy jakaś bajka matematyczna, i zechciałabyś ją opowiedzieć na Trumlu, to ja bym z ciekawością i radością przeczytała :) buziaki, Joha
Ach, Isso, zobowiązania są trudne, tym bardziej, że nie umiem niczego napisać, narysować na "zawołanie". Przychodzi moment i leci, jakby poza mną. Bajki, czy raczej krótkie powiastki powstawały pod wpływem jakichś sytuacji. Czasem był to widok znudzonego oka, które krzyczało - Znów te równania, obliczenia ! Wtedy myśli biegły chociażby do tej puszczy, gdzieś niedaleko rzeki. Chłopak, wędrując do ukochanej, z trudem przedzierał się przez chaszcze. Zabierało mu to zbyt wiele czasu, aż napotkał krasnala, który powiedział mu, że na skróty to... I tak leciało. Isso, nie wiem czy ciekawe ? Śmiem twierdzić, że takie sobie. Czasem jednak warto się zastanowić, oderwać się od tematu, by nawet bzdurką wyjaśnić, że owo "bliżej" bywa złudne, a nauka pozwala rozwijać szare komórki. Po co tracić czas, siły bezsensu ? Naokoło są i inne interesujące rzeczy, którymi warto się zająć - muzyka, książka itp.. I takie tam gadki, bardziej składne, niż dzisiejsze moje pisanie, bo małe istoty wymęczył mnie różnymi grami :-) Nie ma w tym nic ciekawego, by spisywać. Buziaki, Isso :)
Isso, to nie tak, bo nie znika, tkwi. Jest mi smutno, że nie umiem sprostać, ciekawie opisać. Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji, po którym wędrowiec wspina się na sam szczyt, osiągając maksimum, a może i największą wartość, gdy patrzy na inne szczyty - maksima - z góry. Patrząc, zachłystuje się widokiem, kolorami, "dotyka" nieba i rozumie, dlaczego ludzie prą wyżej - dosłownie i w przenośni. Jednych pobudza tylko do wędrówek, by chłonąć piękno namalowane przez naturę, innych, by sięgnąć również do wiedzy, dlaczego niebo przybiera różne odcienie niebieskiego, buro - szarego, a czasem jest różowe, pomarańczowe czy czerwone. Ot, takie bajdurzenie. Co prawda nie bajkę, ale napisałam o mnożeniu od "sześć". Pozdrawiam serdecznie :)
Joha, ożesz, co za zwroty bajkowej akcji :d podążanie Twoimi drogami chyba może bywać świetnym ćwiczeniem refleksu w nauce języka kogoś innego niż ja sama - mało znam pożyteczniejszych zajęć. Wiesz, Joha, właśnie tak się składa, że kiedy pomyślałam o bajce matematycznej, zarazem przyjęłam, że żadnego przy niej przymusu czy zobowiązań, czyli żadnego "na zawołanie". Przeciwnie, chodziło o czas, kiedy to bajka miałaby ochotę przyjść do Ciebie, czyli taki, jaki dla Ciebie okazałby się tym najbardziej fortunnym, tym, o jakim mówisz: "Przychodzi moment i leci, jakby poza mną". Najprawdopodobniej po prostu gapowato wybrałam słowa, skoro jednak, mimochcąc, przyprawiłam Cię o smutek i konfuzję.
Mnie intrygują te migawki z Twoich komentów, które sprawiają wrażenie, jakby odsłaniały nieco z pitagorejskich sposobów odbioru świata, z liczbą jako jego kośćcem, z liczbami jak krwinki w krwiobiegu, z liczbami jako materią plant, a nie z liczbą-intruzem. Dlatego ośmieliłam się pytać o więcej :) z rozciekawienia tymi okruszkami opowieści.
"Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji [...]". Yhm. Chyba mniej więcej rozumiem, o co chodzi. Wiesz, małą tablicę i kredę można mieć i w domu :) Sama miałam taką, jako dziewczynka. I moja córka też taką miała. Z kredą w różnych kolorach. I można sobie wyobrazić, że przed taką właśnie tablicą usiadł niedźwiedź i zachwycony gapi się na pył kredy, który na jego ślepiach staje się pyłem gwiezdnym :) i słucha, słucha tej kobiety, która sprawia, że matematyka jest słodka jak miód ;) no ale jasne, że nic na siłę, właśnie. nic na siłę, Joha :) buziak agnieszański dla Ciebie
Och, Isso :) Teraz muszę nakarmić dwa głodomory, pograć z nimi w karty i zapewne w jakieś gry planszowe :-) Chciałabym zobaczyć tego zasłuchanego niedźwiedzia. Pozdrawiam, buziaki joaśkowe :)
Tak przy okazji bajki z matematyki. Przypomniała mi się moja historia ze szkoły. Uwielbiałam w podstawówce historię, miałam zresztą szczęście ponieważ pięknie o niej opowiadała nauczycielka. I tak się pewnego razu zasłuchałam, że dla wygody ułożyłam się wygodnie na szkolnej ławce, podparłam brodę i słuchałam. I wtedy nasza historyczka burknęła na mnie ze złością, że to nie jest żadna bajka. A ja zgłupiałam zupełnie, nie miałam pojęcia co takiego złego jej zrobiłam. Przecież nie przeszkadzałam na lekcji, zwyczajnie słuchałam. Jeśli do tej pory pamiętam ten fakt , to raczej nie był dla mnie przyjemny. Szkoła bywa tragiczna. I tak jak się na nią patrzę z perspektywy czasu, własnego i dzieci, to widzę coraz większą ciemność.
"zwyczajnie słuchałam". hoss, nie wiem, czy prawdziwe słuchanie i słyszenie jest rzeczywiście aż tak "zwyczajne", jak gotowiśmy z przyzwyczajenia myśleć. może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować
:) "Dobrze mówi się do ludzi, kiedy jest się wysłuchanym". Wydawałoby się, że nic bardziej oczywistego, naturalnego, zrozumiałego, spodziewanego itp., itd.. Jednak i tutaj chyba - niekoniecznie jakoś zawsze. Wbrew pozorom, niektórym jednak np. potrafi się tylko wydawać, że chcą być rzeczywiście uważnie wysłuchani. Jakkolwiek to może dziwacznie zabrzmieć, w momencie, kiedy zaczyna się ich naprawdę słuchać, z rozmaitych przyczyn wcale nie należy jakoś obowiązkowo oczekiwać wybuchu zadowolenia. to może być całkiem inny wybuch
Wróciłam jeszcze do tego: "może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować" to są czasem ułamki sekund i jedni odwracają wtedy wzrok w inną stronę, a inni nie, jakby nareszcie spotkali trochę siebie. Ciekawe.
:) mogłabyś oswajać poranione tygrysy, ale czasem martwię się o Ciebie iss, żeby jacyś dobrzyludzie Cię w drodze nie zjedli, nie złagodniałaś Ty za bardzo?
:) kurcze, ja byłam jakaś dziwna, chyba nie było przedmiotu, którego nie lubiłam, nawet matematykę do pewnego momentu:) Ale trudno być dobrym we wszystkim, szczególnie, kiedy świat dzieje się również poza szkołą;d I to jaki interesujący:)
Hosso, nigdy nie wymagano ode mnie bym była we wszystkim dobra. W szkole chłonęłam, bo tak mnie nauczyła mama: tam miejsce do zrozumienia, w domu powtórka, bo poza tym są i inne ciekawe sprawy. Właśnie, szkoda czasu na rozszyfrowywanie poza szkołą. Wlepiałam oczy w nauczyciela i łykałam wiedzę. Byłam grzeczna, ale z egoistycznego punktu widzenia ;-) Jestem dyslektykiem, mylę litery, zjadam je, nie dopisuję. Uczyłam się przez skojarzenia i na ogół rozumiałam co do mnie mówią. Świat jest wspaniały :)
Świat wspaniały, choć ciemne chmury nie zwiastują na ogół niczego miłego. Zapomniałam dodać: skorzystałam z rady mojej mamy, bo jednak wolałam podwórkowe życie, niż ślęczenie nad książką. Byłam i jestem leniwa, ale nie w tym co lubię :) Pozdrawiam niedzielnie :)
Masz talent. Moja młodsza córka też pięknie rysuje.
Ja nie potrafię. Ten obrazek jest tak intrygujący, że zaraz poszukam wiersz, który Ciebie natchnął.
Pozdrawiam serdecznie :)
Joasiu! Bardzo dobrze pamiętam ten wiersz Ratienki i Twój rysunek doskonale go obrazuje. Wszystko to razem jest wzruszające. Pozdrawiam serdecznie i wieczorem napiszę Ci maila.
... Joszko... spotkać na drodze swojej edukacji tak baśniową matematyczkę, to jak wygrać w totolotka... Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twoich Uczniów....:):):)
Joasiu dziś jakoś szczególnie tęskno mi za Tobą i za naszymi pogaduchami w knajpkach. Zapomniałam Ci wczoraj powiedzieć, że znalazłam taką wymarzoną dla nas w Sopocie, fajny klimat i widok z okna na morze. Za Twoimi rysunkami też tęsknię i opowieściami rzecz jasna. Buziaczki
Tytuł, to słowa z wiersza "Rzucanie kamieniem w rozbuchany chaos", który napisała Ratienka. Narysowałam swoją wizję, wrażenia po przeczytaniu wiersza - zachwycił mnie. To mój pierwszy szkic postaci.
report
dzieje się - fajny pomysł.
report
...nawet cienie płaczą tymi łzami...a łzy są prawdziwe...brawo, Joha...:)))...pamiętam ten wiersz, piękny...:)
report
Tak, Veronoco. Wiersz wywarł na mnie wielkie wrażenie. Nie śmiałam jednak użyć akwareli, a na pewno byłoby fajniej . Cieszę się, że jesteś :)
report
Joha wymownie, wiele w tym smutku, komponuje się z wierszem :))
report
Tak Doremi, myślałam nawet nad popielatą barwą :))
report
kolorystyka jest spokojna, nie rozprasza...
report
Dziękuję :)
report
byłam, chętnie zobaczxę, co narysujesz dalej:)
report
Jeślinko :))
report
pięknie..
report
Istar :)* Chyba brakuje jeszcze jednej łzy.
report
Joha:)) Masz talent. :)))
report
ma, ma talent:)
report
Wieśniaku, Hosso, bardzo mi miło. Pozdrawiam Was serdecznie :)))
report
Joha :) wiesz, nie wiem, czy wiesz, ale jeśli nie, to teraz przynajmniej ja wiem, że to jest urzekające nie tylko jako rysunek, ale i w komplecie :) zechciej spojrzeć, jeśli masz ochotę:
report
"po kocich łbach powoli toczyły się czyjeś łzy" [rysunek] ołówek, sangwina i wnuczkowe kredki.
report
ech, to jest wszystko jak gotowe na następny wiersz, który jeszcze czeka w niewidzialności. pozdrowienie serdeczne Agnieszki, Joanna :)
report
Isso, teraz już wiem, ale tylko dzięki Tobie :) Onieśmielasz mnie, jak i wszyscy tu zaglądający. Ty czujesz więcej, piszesz wiersze, a ja kroczę śladem słowa i odkrywam, zadziwiam się coraz bardziej kształtem, choć niedoskonałym. Czasem przy tablicy dopadała mnie chęć, by o stożku, ostrosłupie opowiedzieć bajkę. Czas gonił, ale stożek, to czapeczka pajaca, a szczególne ostrosłupy, to piramidy czy klocki drewniane, z których powstają cuda. Tak mało czasu. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszko :-)
report
byłabym uszczęśliwiona, gdyby któryś z matematyków, którzy mnie uczyli, połączył ten przedmiot z baśnią; żaden tego nie zrobił, heh
report
Padme, Ty Jesteś absolwentką uniwersytetu łomonosowa..
report
liczę, liczę; i nic mi się nie zgadza..
report
co się będę gimnastykował; przyjmę a priori..
report
o, bajka o Geometrii. dziękuję, padme
report
Wiersz w obrazkach...ladnie, Joho :)
report
Evo, to wiersz Ratienki tak na mnie podział - dziękuję :)
report
Padme, Isso, Alcie :-)) Ach i można o tych innych przestrzeniach metrycznych, gdzie koło przyjmuje inne kształty, niż na co dzień przyzwyczailiśmy się je widzieć. A i te odległości bliższe codzienności. Gdy ziemię porastały gęste puszcze, to najwygodniej było wykarczować drogę np. do rzeki, by kawałek nią popłynąć i pójść do sąsiada drogą przez niego wykarczowaną - odległość rzeka :-) To wszystko zapisuje matematyka, a ten przy tablicy opowiada. Był czas na snucie, a potem coraz mniej i robiło się sucho - szkoda.
report
A potem coraz mniej godzin - zapomniałam dodać. Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że jesteście :)
report
hm, Joha. wprawdzie trochę się obawiam, że poczujesz się zobowiązana i na cenzurowanym przez to, zmuszana do czegoś, ale spróbować warto przecież, skoro inne są intencje prośby, o której teraz. bo wiesz, pomyślałam sobie, że gdyby kiedyś, w bliższym lub dalszym, lub bardzo dalekim, a sprzyjającym Tobie czasie, przyszła Ci do głowy jakaś bajka matematyczna, i zechciałabyś ją opowiedzieć na Trumlu, to ja bym z ciekawością i radością przeczytała :) buziaki, Joha
report
coraz bardziej podoba mi się Twoje rysowanie:)
report
Kamajo, naprawdę ? Miło mi :)
report
Wiesz Joasiu, tutaj brakuje tylko... mojej łzy... Dziękuję bardzo serdecznie, tylko tyle mogę, mocno ściskam. ;)
report
Dopowiedzieć muszę; łzy wzruszenia! Pięknie Joanko, jeszcze raz dziękuję! :)
report
Ratienko, to Twoje słowa otuliły mnie pewnej nocy, gdy moje łzy się lały :) Tak się zdarza, chyba wielu z nas.
report
wnuczkowe kredki:)
report
Ach, Isso, zobowiązania są trudne, tym bardziej, że nie umiem niczego napisać, narysować na "zawołanie". Przychodzi moment i leci, jakby poza mną. Bajki, czy raczej krótkie powiastki powstawały pod wpływem jakichś sytuacji. Czasem był to widok znudzonego oka, które krzyczało - Znów te równania, obliczenia ! Wtedy myśli biegły chociażby do tej puszczy, gdzieś niedaleko rzeki. Chłopak, wędrując do ukochanej, z trudem przedzierał się przez chaszcze. Zabierało mu to zbyt wiele czasu, aż napotkał krasnala, który powiedział mu, że na skróty to... I tak leciało. Isso, nie wiem czy ciekawe ? Śmiem twierdzić, że takie sobie. Czasem jednak warto się zastanowić, oderwać się od tematu, by nawet bzdurką wyjaśnić, że owo "bliżej" bywa złudne, a nauka pozwala rozwijać szare komórki. Po co tracić czas, siły bezsensu ? Naokoło są i inne interesujące rzeczy, którymi warto się zająć - muzyka, książka itp.. I takie tam gadki, bardziej składne, niż dzisiejsze moje pisanie, bo małe istoty wymęczył mnie różnymi grami :-) Nie ma w tym nic ciekawego, by spisywać. Buziaki, Isso :)
report
yhm. okej, Joha :) rozumiem. żaden problem: skoro tak, prośba znikła, jakby jej wcale nie było. pozdrawiam ciepło
report
Pobudzasz wyobraźnię :)
report
Bosonóżko :)
report
Isso, to nie tak, bo nie znika, tkwi. Jest mi smutno, że nie umiem sprostać, ciekawie opisać. Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji, po którym wędrowiec wspina się na sam szczyt, osiągając maksimum, a może i największą wartość, gdy patrzy na inne szczyty - maksima - z góry. Patrząc, zachłystuje się widokiem, kolorami, "dotyka" nieba i rozumie, dlaczego ludzie prą wyżej - dosłownie i w przenośni. Jednych pobudza tylko do wędrówek, by chłonąć piękno namalowane przez naturę, innych, by sięgnąć również do wiedzy, dlaczego niebo przybiera różne odcienie niebieskiego, buro - szarego, a czasem jest różowe, pomarańczowe czy czerwone. Ot, takie bajdurzenie. Co prawda nie bajkę, ale napisałam o mnożeniu od "sześć". Pozdrawiam serdecznie :)
report
Joha, ożesz, co za zwroty bajkowej akcji :d podążanie Twoimi drogami chyba może bywać świetnym ćwiczeniem refleksu w nauce języka kogoś innego niż ja sama - mało znam pożyteczniejszych zajęć. Wiesz, Joha, właśnie tak się składa, że kiedy pomyślałam o bajce matematycznej, zarazem przyjęłam, że żadnego przy niej przymusu czy zobowiązań, czyli żadnego "na zawołanie". Przeciwnie, chodziło o czas, kiedy to bajka miałaby ochotę przyjść do Ciebie, czyli taki, jaki dla Ciebie okazałby się tym najbardziej fortunnym, tym, o jakim mówisz: "Przychodzi moment i leci, jakby poza mną". Najprawdopodobniej po prostu gapowato wybrałam słowa, skoro jednak, mimochcąc, przyprawiłam Cię o smutek i konfuzję.
report
Mnie intrygują te migawki z Twoich komentów, które sprawiają wrażenie, jakby odsłaniały nieco z pitagorejskich sposobów odbioru świata, z liczbą jako jego kośćcem, z liczbami jak krwinki w krwiobiegu, z liczbami jako materią plant, a nie z liczbą-intruzem. Dlatego ośmieliłam się pytać o więcej :) z rozciekawienia tymi okruszkami opowieści.
report
"Prawdopodobnie brak mi klimatu lekcji, zapachu kredy, jej pyłu i wykresu funkcji [...]". Yhm. Chyba mniej więcej rozumiem, o co chodzi. Wiesz, małą tablicę i kredę można mieć i w domu :) Sama miałam taką, jako dziewczynka. I moja córka też taką miała. Z kredą w różnych kolorach. I można sobie wyobrazić, że przed taką właśnie tablicą usiadł niedźwiedź i zachwycony gapi się na pył kredy, który na jego ślepiach staje się pyłem gwiezdnym :) i słucha, słucha tej kobiety, która sprawia, że matematyka jest słodka jak miód ;) no ale jasne, że nic na siłę, właśnie. nic na siłę, Joha :) buziak agnieszański dla Ciebie
report
z liczbami jako materią *planet
report
Och, Isso :) Teraz muszę nakarmić dwa głodomory, pograć z nimi w karty i zapewne w jakieś gry planszowe :-) Chciałabym zobaczyć tego zasłuchanego niedźwiedzia. Pozdrawiam, buziaki joaśkowe :)
report
"Chciałabym zobaczyć tego zasłuchanego niedźwiedzia" :)
report
Tak przy okazji bajki z matematyki. Przypomniała mi się moja historia ze szkoły. Uwielbiałam w podstawówce historię, miałam zresztą szczęście ponieważ pięknie o niej opowiadała nauczycielka. I tak się pewnego razu zasłuchałam, że dla wygody ułożyłam się wygodnie na szkolnej ławce, podparłam brodę i słuchałam. I wtedy nasza historyczka burknęła na mnie ze złością, że to nie jest żadna bajka. A ja zgłupiałam zupełnie, nie miałam pojęcia co takiego złego jej zrobiłam. Przecież nie przeszkadzałam na lekcji, zwyczajnie słuchałam. Jeśli do tej pory pamiętam ten fakt , to raczej nie był dla mnie przyjemny. Szkoła bywa tragiczna. I tak jak się na nią patrzę z perspektywy czasu, własnego i dzieci, to widzę coraz większą ciemność.
report
"zwyczajnie słuchałam". hoss, nie wiem, czy prawdziwe słuchanie i słyszenie jest rzeczywiście aż tak "zwyczajne", jak gotowiśmy z przyzwyczajenia myśleć. może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować
report
:) no jak to jak zareagować? Zwyczajnie opowiadać dalej. Dobrze mówi się do ludzi, kiedy jest się wysłuchanym.
report
:) "Dobrze mówi się do ludzi, kiedy jest się wysłuchanym". Wydawałoby się, że nic bardziej oczywistego, naturalnego, zrozumiałego, spodziewanego itp., itd.. Jednak i tutaj chyba - niekoniecznie jakoś zawsze. Wbrew pozorom, niektórym jednak np. potrafi się tylko wydawać, że chcą być rzeczywiście uważnie wysłuchani. Jakkolwiek to może dziwacznie zabrzmieć, w momencie, kiedy zaczyna się ich naprawdę słuchać, z rozmaitych przyczyn wcale nie należy jakoś obowiązkowo oczekiwać wybuchu zadowolenia. to może być całkiem inny wybuch
report
Wróciłam jeszcze do tego: "może ono właśnie zrobiło Cię aż tak niepojęcie, jaskrawie widoczną, że nie wiadomo było, jak na Ciebie zareagować" to są czasem ułamki sekund i jedni odwracają wtedy wzrok w inną stronę, a inni nie, jakby nareszcie spotkali trochę siebie. Ciekawe.
report
:) mogłabyś oswajać poranione tygrysy, ale czasem martwię się o Ciebie iss, żeby jacyś dobrzyludzie Cię w drodze nie zjedli, nie złagodniałaś Ty za bardzo?
report
heh. nie wiem, hoss. a kiedy jest "za bardzo" ;d?
report
"za bardzo" jest wtedy, kiedy zaczynam się martwić, że za bardzo;d
report
o, patrzaj :d
report
ano patrzę, patrzę, tu i tam rozglądam się;d
report
:d
report
piękne przybliżenie wiersza :)
report
Jago :-))
report
ten obraz bardzo przypomina mi szkicownik mojego syna. jakby zaraz miał się z tego wyłonić obraz. ale jego jeszcze nie ma, a już jest przekaz.
report
Oczy, masz rację :) Nie wiem czy kiedykolwiek zdobędę się na odwagę, by narysować obraz ?
report
Hosso, historyczne dzieje, jak i bajki bywają okrutne. Bardzo lubiłam historię :)
report
:) kurcze, ja byłam jakaś dziwna, chyba nie było przedmiotu, którego nie lubiłam, nawet matematykę do pewnego momentu:) Ale trudno być dobrym we wszystkim, szczególnie, kiedy świat dzieje się również poza szkołą;d I to jaki interesujący:)
report
Hosso, nigdy nie wymagano ode mnie bym była we wszystkim dobra. W szkole chłonęłam, bo tak mnie nauczyła mama: tam miejsce do zrozumienia, w domu powtórka, bo poza tym są i inne ciekawe sprawy. Właśnie, szkoda czasu na rozszyfrowywanie poza szkołą. Wlepiałam oczy w nauczyciela i łykałam wiedzę. Byłam grzeczna, ale z egoistycznego punktu widzenia ;-) Jestem dyslektykiem, mylę litery, zjadam je, nie dopisuję. Uczyłam się przez skojarzenia i na ogół rozumiałam co do mnie mówią. Świat jest wspaniały :)
report
Z tym "za bardzo" się zgadzam ! - westchnęłam :)
report
Świat wspaniały, choć ciemne chmury nie zwiastują na ogół niczego miłego. Zapomniałam dodać: skorzystałam z rady mojej mamy, bo jednak wolałam podwórkowe życie, niż ślęczenie nad książką. Byłam i jestem leniwa, ale nie w tym co lubię :) Pozdrawiam niedzielnie :)
report
Masz talent. Moja młodsza córka też pięknie rysuje. Ja nie potrafię. Ten obrazek jest tak intrygujący, że zaraz poszukam wiersz, który Ciebie natchnął. Pozdrawiam serdecznie :)
report
Joasiu! Bardzo dobrze pamiętam ten wiersz Ratienki i Twój rysunek doskonale go obrazuje. Wszystko to razem jest wzruszające. Pozdrawiam serdecznie i wieczorem napiszę Ci maila.
report
Małgosiu, dziękuję :) Wiersze Ratienki robią na mnie wielkie wrażenie. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
report
Naprawdę piękny rysunek. Serdeczności.
report
Kamyczku, serdecznie dziękuję :)
report
... Joszko... spotkać na drodze swojej edukacji tak baśniową matematyczkę, to jak wygrać w totolotka... Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twoich Uczniów....:):):)
report
?:)
report
Joasiu dziś jakoś szczególnie tęskno mi za Tobą i za naszymi pogaduchami w knajpkach. Zapomniałam Ci wczoraj powiedzieć, że znalazłam taką wymarzoną dla nas w Sopocie, fajny klimat i widok z okna na morze. Za Twoimi rysunkami też tęsknię i opowieściami rzecz jasna. Buziaczki
report
...ja też tęsknię, Joha...przybywaj...:)...a Ty, Małgosiu nie zapomnij i o miejscu dla mnie, kiedy będziesz rezerwowała stolik...:)
report