21 january 2016

poetry

rafa grabiec
rafa grabiec

co rano deptam zebrę w drodze po chleb

świat ma poplamione skrzydła mną
tobą zatrute serce

cieknie z nas ciemność
ze snów budujemy dom

nadzieje jest łatwiej spalić niż papier
trudniej  napisać za jakie cudzysłowy się kochamy

próbuję wyobrazić sobie pożar na plaży
udaję że koniec wiosny nie zamieni takich jak my w Warszawę '44

pod płaszczem północnego bieguna
kryje się chłopak wychowany przez dym

zuzanna809
21 january 2016 at 20:35

... piękny wiersz.:)

report

rafa grabiec
22 january 2016 at 19:34

dziękuję

report

xxx
31 january 2016 at 22:51

" pod płaszczem północnego bieguna kryje się chłopak wychowany przez dym" :)

report

Nevly
31 january 2016 at 22:58

dym łatwo rozwiać... a chłopak zostaje... przy dziewczynie... :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register