przedświąteczny nie bywa śródziemnomorski
choć gorący jak diabli nadali
miki woła dziecięcym snem o podarki
i pcha sie przez komin dziurą w portfelu
kiedy spokój żebrze o trochę siły
w biedronkach taki natłok wrażeń
że sezonowi wyglądaja jak te karpie
bo oczy wychodzą im na wierzch
głównie przy kasach
ameryka i kanada normalnie
zakupowicze psia mać
zeszłoroczny śnieg pada tylko w pamięci
a jołki mają głęboko w dupie
pozostawiwszy zielone i zapach gdzieś głęboko w lesie
kształtem przypominają zmutowane genetycznie
eksperymenty szalonego doktora
nie jest lekko
ale nic to
najważniejsze to zbudować niepowtarzalny
magię pierwszej gwiazdki
dwunasty talerzyk nie wiadomo dla kogo
i tę czarodziejską rodem z pottera
rodzinną atmosferę
wyciąganą z wora dwa razy do roku
ty
jak nikt tworzysz ten niezapomniany
a ja
po dziesięciu godzinach tyrki w robocie
zapierdalam po zakupy
gdzie ta pieprzona kartka
hallo hallo że co
bałkański czterdzieści plus
awokado
bakłażany proszuto w liściach
dobra na razie pa
kurwa
co ty do mnie mówisz kobieto
i czemu po węgiersku
zero nul
tyle zrozumiałem
mistrzyni klimatu jak rany
bałwana już masz
hohohoho ...:)))))))))))) cieplutko :)))
report
A ja sobie wszystko na spokojnie:) Współczuję peelowi:)
report
:))) pozdr. K
report
na wiosnę da nogę;)
report
odpłynie z marzanną :)))
report
ach, te zatłoczone biedronki ;)
report
:)))
report
szczery klimat - dobry :))
report
:)))
report