pogubiony wcale nie musisz
pozbieraj się w całość
to już tydzień
minął jak uciekasz donikąd
oszukując czas i samego siebie
lekarz z kopertą wypisał L4
a ty milczysz
odporny na znikanie
wiem
dzieci słuchają nie chcesz
żona a kto to jest
pamiętam
kiedyś nie była ci obca
nie radzisz z tym sobie odkąd cie zdradziła
rozmyślasz
co dalej
guo vadis niezbyt już sapiens
kiedy na homo jest za późno
czemu jej nie było
kiedy potrzebowałeś
gdzie byłeś jak potrzebowała ona
alkoholowe reinkarnacje nic nie dają
wszystko takie zawikłane
a ta
litrami strumieniami nieprawdy
leje zabijając kolory
duszy nie prasuje się w ten sposób
na obiad chleb ze smalcem
i ten kac
moralny jak stąd do wieczności
kiedy pijesz bo się wstydzisz
a wstydzisz się bo pijesz
jednak stać cię wiem o tym
miewasz przebłyski
inaczej dawno już byłbyś sam
to coś
ciągle masz jeszcze w sobie
L4...co to? Smutno :( Ale narobiles mi znowu smaku...Juz dawno nie jadlam chleba ze smalcem...Zapachnialo mi :))
report
:))) też lubię czasami chrupnąć ze świeżutkim chlebem :))) pozdr. i buź
report
L4 to zwolnienie lekarskie ... od pracy :))))
report
Tak w tym kierunku myslalam, dzieki :*
report
:))))))))))
report
no i znalazłam u Ciebie wiersz, po którym nie jestem zażenowana:)
report
zażenowana, a co to jest w Twoim wydaniu, hę? :))) poadr.
report
po niektórych Twoich tak się czułam - zażenowana:))
report
przecież rozumiem, żartuję, nie wszystkie wiersze piszę pod Ciebie, wybacz :))) buziaki
report