Jak zwykle

rzuciłaś z grzmotem drobniaki na stół
iskry szklistych oczu potoczyły się w  blasku monet
w czterech ścianach oazy poszarzało dziesiątym

drżenie głosu dotknęło troską malutkie jabłuszka 
toczące się kuchennym chodnikiem
w objęcia otwartego koszyka 
wiklinowych pasów bezpieczeństwa

stęsknione ciepła
pachnące sadem
wołały uśmiechem

chmury w oknach zmieniły kolor
z czterech stron wróciliśmy do ogrodu
ubrani

Miladora
20 january 2012 at 22:07

Ładna końcówka, Jaruś. :) Bardzo wymowna... Aha - w kwestii formalnej - szkliste oczy nie rzucają iskier - tu nieco przerysowałeś obraz. ;) Dobrego :)

report

Jarosław Baprawski
20 january 2012 at 22:17

...dziękuję...przemyślę:)-pozdrawiam:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register