Szopka








nie ma wyjscia z labiryntu
jest bezwzględny przymus
ulepić resztkę siebie
z tego co zostało
graniczy z cudem

na dzień dobry
niewłaściwym pinem
zblokowałem bankomat
kolejka niecierpliwych
wsciekłym wzrokiem  
wychłostała plecy
 
muszę kupić pół litra
papierosy i kawę
zdenerwowany 
chętnie bym ich zjebał
pozostałem człowiekiem
na skraju paniki
 
w ataku depresji 
spadłem ze schodów
najmądrzejszy z tłumu
przyłożył kamieniem
alkoholowej  choroby
 
przeszli nade mną
tacy dumni
i zdrowi
 
obrzucili gównem
kwiecistych epitetów

było tak świątecznie
bożonarodzeniowo

bankomaty rzygały królami

pastuszkowie witali
 
odarty ze złudzeń
stałem nad żłóbkiem










Kajus
3 december 2011 at 11:04

dobry tekst Jarku ...mocny :))) pozdr. K

report

Jarosław Baprawski
3 december 2011 at 18:22

...strzałka:)

report

milena
3 december 2011 at 11:20

świetny

report

Jarosław Baprawski
3 december 2011 at 18:26

...fajnie:)-pozdr:)

report

Wieśniak M
3 december 2011 at 13:26

święta zza pasem;)

report

Jarosław Baprawski
3 december 2011 at 18:23

...nie szkodzi:)-pozdr:)

report

budleja
3 december 2011 at 17:30

mocny, dobry tekst, bez wulgaryzmu byłby jeszcze lepszy

report

Jarosław Baprawski
3 december 2011 at 18:25

...nie wszystko naraz:)-...żółwik:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register