Na mistrza w rwaniu olimpijskiego złota

czuję czasem ogromny ciężar
podzwignięcia puchowych poduszek
namokniętych łzami nieszczęsliwych kobiet

wszystkie przewinęły się przez kołowrotek
własnych kurewsko nieestetycznych wrzecion
umysłu spętanego wyobrażeniem o świecie niewolników
przykutych kajdanami do wioseł armady galer
tylko po to by mogły popłynąć w zakamarki
popierdolonego świata własnych imaginacji
wyssanych z mlekiem obłąkanych matek
które same sobie spierdoliły młodość
z pierwszym napotkanym błaznem
pod miejscową knajpą łachudr
straconych dla ludzkości
obszczywęgłów

i co tu wymagać daj
posiadając tyle serca
co brudu za paznokciem pianisty
lub widoku słońca we wzroku ślepca

poduszki do pieca
umysły do reinkarnacji

z pozycji outsidera

Wieśniak M
1 february 2012 at 06:01

obszczywęgły:))- ładne, nie słyszałem:))pzdr

report

Konrad Redus
2 february 2012 at 22:28

lubię jak przeklinasz, robisz to z gracją

report

Jarosław Baprawski
2 february 2012 at 22:49

...kwestia obycia.... językowego;)))-pozdr.

report

Emma B.
2 february 2012 at 23:03

ale smutas i pechowiec z bohatera tego poematu. Współczuję. Przyznaję, że obszczywęgły też mnie ujęły. To na prawdę jest bardzo celne i wcale nie tak wulgarne.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register