16 july 2013

poetry

Serena
Serena

Dwie drogi

gdy u schyłku życia drogi nam się zbiegną
pozwalając wreszcie ukryć się w  ramionach
twoja będzie prosta i jasna na pewno
moja  - kamienista i nieoswojona

dobrze wiesz daleko było mi do jutra
bez kompasu mapy ni niczyjej rady
dziecię w płaszczu z deszczu - ot historia smutna
do snucia przy kubku gorzkiej czekolady

samotni choć losy splatały się dziwnie
wpadaliśmy sobie pod nogi ukradkiem
nieświadoma jeszcze wierzyłam naiwnie
że się te potknięcia nie skończą  upadkiem

z płatków róż wróżyłam w którą mam iść stronę
kiedy wiatr je przywiał z obcego ogrodu
dziś z łatwowierności tylko śmiać się mogę
drżąc od wstydu uczuć jesiennego chłodu

kaleczyłam stopy o ostre żwirówki
skały nagie przeszłam o wodzie i chlebie
ale nie żałuję tułaczej wędrówki
przecież wszystkie ścieżki wiodły mnie do ciebie

alt art
9 september 2013 at 18:20

a każda do jakiegoś domku z kart..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register