Zmiana sposobu prezentacji

8 april 2016

prose

Serena
Serena

Fragment 2 "Siedem ogrodów - antologia miłości niechcianej"

Kątem oka przez szybę zobaczyłem, że Rafał wstaje od stolika. Zagapiłem się w perspektywę ulicy i po chwili usłysza­łem za sobą odgłos kroków. Wyczułem raczej, niż zobaczyłem, że ktoś za mną stanął. W przekonaniu, że to młody Rawicz, wy­ciągnąłem za siebie paczkę papierosów.
– Masz, pal – mruknąłem.
– Dziękuję, nie palę. – Usłyszałem damski głos. Odwróciłem się szybko, aż fajki nieomal wypadły mi z ręki. Za mną stała Nika otulona w moją kurtkę. W ręku trzymała różę.
– To ty? – spytałem zaskoczony.
– Jest pan rozczarowany? Spodziewał się pan kogoś innego?
– Rozczarowany, absolutnie nie. Zaskoczony, tak – odparłem. Stanęła obok mnie i tak jak ja przed chwilą zapatrzyła się przed siebie.
– Próbuje mnie pan ośmieszyć? – spytała półgłosem, obracając w palcach kwiat.
– Ośmieszyć? – popatrzyłem czy mówi poważnie – Nika, zejdź na ziemię. Od kiedy podarowanie kobiecie kwiatów jest ośmie­szaniem? Chryste, czy w twoim pokoleniu nie stosuje się już ta­kich praktyk? Mam cię trzasnąć w tyłek i spytać „hej mała, brykniesz do kina”? – wychrypiałem, parodiując sztubackiego cwaniaka – Tak to teraz działa? Wybacz dinozaurowi.
Zachichotała. Najpierw jakby na próbę, a potem zaczęła śmiać się naprawdę. Widok był czarujący.
– Przepraszam – powiedziała w końcu cicho.
– Że co?
– (...)

--- full text ---

5 april 2016

prose

Serena
Serena

Fragment "Siedem ogrodów - antologia miłości niechcianej"

Obudziłem się pierwszy. Z początku nie bardzo potrafi­łem określić, gdzie się znajduję, dopiero spojrzenie na Grażynę oprzytomniło mnie. Spała na brzuchu, mocno zaciskając ręce na poduszce. Włosy bezładnie oplatały jej głowę i ramiona. Wyglą­dała uroczo. Wysunąłem się dyskretnie z łóżka, pozbierałem swoje ciuchy i wymknąłem się do łazienki. Zerknąłem na zega­rek, dochodziła szósta. Doszedłem do wniosku, że pojadę stąd prosto do pracy. Pewno dostanę od Marka, opierdziel, za to, że nie zadzwoniłem do niego. Umyłem się i ubrałem w rekordo­wym tempie i wszedłem do sypialni. Grażyna obudziła się, gdy pochylałem się nad nią. Przywitała mnie delikatnym pocałun­kiem.
– Wstałeś już? Mogłeś mnie obudzić – powiedziała, przeciąga­jąc się tak ponętnie, że znów poczułem niepokój.
– Wychodzę już Grażynko, bo spóźnię się do roboty. Zamkniesz za mną drzwi?
– Poczekaj, zrobię ci śniadanie.
Zerwała się i szybkim krokiem, narzucając na siebie krótki szla­frok, poszła do kuchni. Zaprotestowałem.
– Kupię sobie coś po drodze. I tak jestem już spóźniony. – zełga­łem, wypijając łyk zimnej wczorajszej kawy. Jakaś dziwna siła, wprost wypychała mnie z jej mieszkania. Spojrzała na mnie ba­dawczo. Zrobiłem niewinną minę i pocałowałem ją w policzek. W drzwiach odwróciłem się jeszcze raz w jej stronę, nie bardzo wiedząc co mam powiedzieć, więc (...)

--- full text ---

14 may 2014

book

Serena
Serena

24 november 2013

photography

Serena
Serena

24 november 2013

photography

Serena
Serena

Uliś

Uliś

Ulek i myszki

24 november 2013

photography

Serena
Serena

24 november 2013

photography

Serena
Serena

9 september 2013

photography

Serena
Serena

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register