Sennie malowana droga bez drogowskazów
na płótnie rozciągniętym
pomiędzy wczoraj i jutro,
prowadzi tylko w jedno miejsce,
na lawendowe wzgórza.
Ciepły wiatr wypełnia przestrzeń
od horyzontu po horyzont naznaczoną,
tęsknotą w kolorze lawendy.
Fiolet pól miesza się bezwstydnie z błękitem nieba,
przenikają się, łączą lubieżnie
w palety niespotykanych odcieni światła.
Zrodzony melanż, infiltruje powietrze, skórę,
oddaje ciepło nieograniczonej przestrzeni.
Lawendowe wzgórza,
ciepłe, miękkie i delikatne jak oddech.
Płochliwe od poranka, ulotniejsze od mgły,
z każdym spojrzeniem mienią się inną barwą.
Zmieniają jak kameleon od lawendy po purpurę,
od delikatnego różu po karmazynową czerwień,
od porannego błękitu po oceaniczny granat.
Na granicy jawy i snu, chwytam jeszcze zachłannie
niknące zapachy, kolory, ciepło
i czekać będę na noc, która znów mnie powiedzie
na lawednowe wzgórza.
14.01.2012
Piękne lawendowe wzgórza :)) Coś mi przypomniały Twoje słowa. Dziękuję :))
report
chyba obie lubimy lawendę :)
report
na rabacie lawenda obowiązkową byliną:))
report
lawendowa rabatka nijak się ma do lawendowych pól... :)
report
tak łażę i łażę, a trafić nie mogę pomimo zapewnień:)
report
"...Lawendowe wzgórza, ciepłe, miękkie i delikatne jak oddech. Płochliwe jak poranek, ulotniejsze od mgły," Mój blog to także...Lawendowy-guzik Pozdrawiam
report
założymy klub miłośników lawendy ;)
report
załóżmy prowansję..
report
podoba mi się ten pomysł :)
report