9 december 2011

poetry

sam53
sam53

poranne rozważania po wewnętrznej

wyrwany ze snu wciąż myślę o spaniu
pod czaszką krążą jeszcze jego resztki
słyszę bezwzględne o dzień dobry panu
czas na golenie (nogi w czasie przeszłym)

zarost jak trawa tydzień niekoszona
przykrywa bladość wykrzywionej gęby
więc głos ma prawo niczym własna żona
przypomnieć śpiochu umyj jeszcze zęby

w trybie natychmiast a jego nie znoszę
ktoś nie pamiętam na to mnie uczulił
by rozkaz spełniać gdy dodano proszę
zawiązać krawat do czystej koszuli

kawę z ekspresu na stole postawić
i parę grzanek rzucić na talerzyk
o tak mój głosie możemy się bawić
mógłbyś się jednak trochę uzewnętrznić

Marion
9 december 2011 at 16:31

też nie lubię tego porannego głosu, co pogania, żeby wstać wreszcie, gdy głowa cała we śnie...

report

sam53
10 december 2011 at 21:20

Marion:)...ranne wstawanie...moja zmora:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register