drżenie warg wydawało się chwilą
łzy jak sople zmarznięte na kamień
gdzieś uciekły gdy chłodna wrażliwość
bólem szorstkim głaskała ofiarę
łkanie trzewi stłumiło cierpienie
słowa krzykiem napięły się dumnie
śmierć jak księżyc skrzywiła się cieniem
i zasnęła w poezji
ja w trumnie
sorki za brutalność, ale... wg mnie...patos i bzdury. Życzę wielu lepszych wierszy.
report
sorki ale uśmiechnął:))))
report
trudny do określenia. koniec.
report