jakiś nie dotyk prędzej pocałunek
myśli o tobie zagubione we śnie
w zieleni liści wiosna do nas frunie
zmysłowy obłok nie czułem go wcześniej
kwietnej miłości kiedyś bzem i różą
wonią konwalii gdy otwieram okno
z zapachem maja chwile się nie dłużą
słowa w bukiecie stają się pieszczotą
najczulszym szeptem zaplątanym w ciszę
gdy błękit nieba opada w ramiona
a wiatr chciał nie chciał epilog dopisze
zapach kobiety gotów mnie pokonać
Co za puenta! Super! Aż na chwilę zapomniałam, że mamy październik... A ja uparcie kocham maj :)
report
każdy ma zapach i konia z rzędem dla tego który twierdzi że to nie ma znaczenia :))
report
Kołyszesz..:)
report
z przyzwyczajenia kołysanka dobrych serc :))
report
Maj jest dobry na wszystko :))
report
Maj, październik... to musi być odpowiedni czas miejsce i to coś co tylko zainteresowanych zajmuje :))
report
Moi dziadkowie (urodzeni w dziewiętnastym wieku) brali, wbrew przesądom ślub w maju. Babunia opisała to tak - maj wyścielił nam drogę kwieciem, a zapach kwitnącej natury upajał jak najpiękniejszy miesiąc miodowy. Przeżyli ze sobą 63 lata :)
report
trzeba przyznać, że miałaś niezwykle romantyczną Babcię, a Poezję dziedziczy się w genach... :))
report