długo myślałem o słowie ukrytym w kwiatach
dlaczego brzmi podobnie do twego imienia
a podczas deszczu moknie w trawie
zapłakane jesienią potargane na wietrze
.
przecież układałaś je jak inne obok - kocham
moszcząc mu ciepłe puchowe posłanie
pośród rozsypanych marzeń na poduszce
pośród niedokończonych pocałunków
.
jeszcze gorących wierszy które gołą ręką
albo na brzegu języka gdy brakowało powietrza
na miłość i trzeba było wrócić do początku
.
pamiętasz czas którym dzieliliśmy się
jak ostatnim iryskiem
kupionym za dwadzieścia groszy
.
2026-08-30
Jak oranżadą na miejscu, skrupulatnie, po trzy łyżki, po dwa i ostatecznie po jednym, malutkim...
report
*łyki - co ten słownik wyprawia... :)
report