są takie wiersze które smakują
obojętnie czy na śniadanie czy na obiad
gryzę po kawałku połykam
i znów kęs i znów
ostatnio wpadła mi pod rękę turystyczna
nie wiem kto ją kupił
w każdym razie znalazła się
gdy podmieniałem konserwy
w moim wojennym plecaku
nie spodobała mi się data przydatności do spożycia
zostało jej kilka tygodni - wyrzucić nie wyrzucę
do plecaka powędrował świeżutki gulasz
turystyczna wylądowała na kolacyjnym stole
nie powiem żebym się zachwycał
w poezji taki wyrób wierszopodobny nazywa się gniotem
turystyczną uratowały duże plastry pomidorów z bazylią
zapach słonecznego południa
w plecaku zostały jeszcze śledzie w oleju
.
są takie wiersze które smakują
2026-07-15