kocham cię w deszczu w zaokiennym płaczu
na strunach wiatru w łomocie okiennic
pod parasolem w jeszcze mokrym płaszczu
gdy noc przed nami raczej z tych bezsennych
kiedy spowiadasz się cicho bez żalu
z tajemnic których żaden deszcz nie zetrze
z ukrytych marzeń niespełnionych wcale
nawet gdy wiosną pachnie już powietrze
kocham nadzieję od zawsze przewrotną
która kałuże marszczy nam po drodze
sczytując z oczu znajomą samotność
całuj mnie w deszczu
deszcz nie pada co dzień
Deszcz teraz na wagę złota. A pocałunki w deszczu, bezcenne :)
report
zgoda co do pocałunków :)))
report
Dla mnie deszcz, taki spokojny, jest drogocennym darem natury. Zwłaszcza, że panuje permanentna susza, a zbiorników na deszczówkę nie ma czym napełnić. Lubię, kiedy pada, zacina w okna;) czasem szemrze cicho i napełnia ziemię i rośliny życiodajną wilgocią, Doceniłam go bardziej, kiedy klimat zmienił się diametralnie :)
report
Wiersz w sam raz na dzisiejszy dzień, pełen uroku i pachnie Gałczyńskim, jak dla mnie, co oczywiście jest jego zaletą, myślę, że parom deszcz zupełnie nie przeszkadza. Pozdrawiam, z wiersza podobaniem :)
report
dziękuję ... lubie deszcz i wiersze w deszczu :)))
report