Nie pamiętam czy to był jeszcze sierpniowy
czy już wrześniowy poranek.
Zwyczajny dzień z deszczem spływającym po szybie.
Zaproponowałaś kawę.
Od dawna jej nie piję.
Podnosi mi ciśnienie, jak myśl wyjęta ze wspomnień. Spojrzenie. Uśmiech.
Lubię w tobie tę niepohamowaną żywiołowość,
nieograniczoną niczym zaborczość.
Podziwiam skupienie na doznaniach,
gdy ciało gra coraz to inne melodie.
Nawet egoizm zapleciony kunsztownie w orgazm.
Nie całuj! Nie teraz!
Pozwól kroplom deszczu spłynąć w codzienność.
Poezją jesteś mi od święta
Inny niż poprzednie. Wolę Twoje z rymem i rytmem :)
report
szukam czegoś innego...sprawdzam się...dzięki :))))
report
Wbrew pozorom trudno jest przejść do tworzenia wierszy wolnych, jeśli przez dłuższy czas pisało się tylko regularne. Znam to z autopsji. Pozdrowionka!
report
i wiesz co jeszcze...rymy same pchają się na klawiaturę....pozdrówka :))))
report