13 february 2012

poetry

sam53
sam53

schodami wygodniej

czarne wrony dzisiaj siadły na gałęzi
 jak polipy smętne w nosie wykrzywionym
 przekarmiony rozum myślami mnie dręczy
 czy śmierci też powiem jestem już zmęczony

 szarości się mienią w poświaty przebłyskach
 a kurz tumanami myśli obsypuje
 uczucie żałości za gardło mnie ściska
 choć nigdy nie powiem że życia żałuję

 z mokrej kropli deszczu łza się nie urodzi
 wyrwana z kontekstu krzykiem w ustach staje
 w lustrze śmierć przywitam widzę że już wchodzi
 i rękę chce podać prawej lewą daje

 patrzy prosto w oczy i rozwija ciemność
 od której przez ciało biegnie dreszczu mrowie
 jeszcze tylko słyszę
 poeto chodź ze mną
 zabrakło już czasu żeby dać odpowiedź

sam53
14 february 2012 at 19:57

e.:)))...wspaniale a co u Ciebie?...Kobieto:)))

report

sam53
15 february 2012 at 12:33

e.,:)))...uważaj na siebie...nogi, ręce masz po dwie...kręgosłup i głowę dawali na sztuki:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register