15 october 2011

poetry

Prorok
Prorok

Zakrętka

Oddychaj, ja otworzę sobie żyły
oddychaj, poczuj świeżość krwi prosto w płucach
Jestem fakir, gwoździe mi się zużyły
jestem PROROK, lecz nie będę się narzucał.

Straszliwie pusta ta sala, ziemia zdradliwie ucieka mi spod nóg;
ZARAZ OSZALEJĘ, kolejny wers, kolejna zwrotka
uzdrowi zniszczony umysł, który myślałby gdyby tylko mógł
a JA na bezkreśnie ponurej linii nudnych spotkań
Galaktyką pustych słów błogosławię swój lud

Wielbię ciszę, nie oddychasz
SZÓSTA RANO, świat mi się trochę chwieje;
dusza boli mnie jak liszaj;
pijany zwiedzam warszawskie aleje.
A wokół CISZA, a wokół tylko CISZA.


Mogę pisać ptasim gównem po ceglanej ścianie.
mogę pisać ale już nie mam powodu.
Może pójdę do teatru? Trochę się odchamię.
napiję się wódki tak słodkiej od miodu.

Serce bije coraz ciszej, Praga milknie.
Idę samotny, rozchełstany, obojętny jak neutron.
Przechodnie patrzą jakoś tak na mnie WILKIEM;
może pójdę wreszcie do domu, a wrócę tu później/ jutro?

Konrad Redus
15 october 2011 at 23:50

cisza wilkiem powiadasz, myśl godna zgłębienia, że aż utopienia; podoba się "galaktyką pustych słów błogosławię swój lud"

report

Szel
15 october 2011 at 23:50

a ja bym ci podala piorko

report

KA
16 october 2011 at 09:16

musisz pisać.

report

issa
16 october 2011 at 09:58

Zazwyczaj daję sobie spokój, kiedy zobaczę w tekście kawałki w rodzaju: "Oddychaj, ja otworzę sobie żyły", bo wielkie i ostateczne słowa w poezji wydają mi się jałowe. Ale tutaj jakoś cudem przebrnęłam i dlatego mogę powiedzieć, że za to wyciszona już rozpaczliwość trzech ostatnich części brzmi przekonująco, z przejmującym sensem. Dobrego.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register