Zmiana sposobu prezentacji
Są życzenia, których nigdy nie powinno się wypowiadać na głos. Zwłaszcza w noc spadających gwiazd, bo jakimś cudem mogą się spełnić.
Czujesz to? Galaktyki świecących punkcików wirują na około twojej głowy. Szybko znikają, lecz nie martw się, nie skończą się tak szybko. I cały czas dochodzą nowe. Wiesz, że to dusze? Ludzkie życie jest niezmiernie krótkie, lecz zazwyczaj powołuje inne. Ciągłość natury, taki magnes, by pozostawić coś po sobie. To jest wpisane głęboko w ludzi, tylko dlatego ciągle istniejecie. Albo i nie, z wami nigdy nic nie wiadomo. Czujesz więcej? Nic dziwnego, twoje ego się zaczyna przyzwyczajać do nowej roli. Ból? To niestety konieczność. Nie krzyw się, nie pomoże. Ani nie minie. Widzisz, właśnie gdzieś na odległej Australii pękła deska w starej chacie, w której od prawie stu lat nikt nie mieszka. Od dziewięćdziesięciu sześciu lat, trzech miesięcy, trzynastu dni, dwóch godzin i trzech sekund, mówisz? Wiem, to trochę irytujące wiedzieć wszystko. No, prawie wszystko. No i właśnie ta deska, zapomniana przez świat i ludzi, pękła. A ty miałeś nieszczęście być tą deską. I dziewczynką, którą szaman posądził o opętanie przez Khargula, demona pożogi i suszy. Właśnie ją torturują, pewno też to czujesz. I ból drobiny kurzu, która spada z biurka prezesa Narodowego Banku Francuskiego. O, prezes też upadł, dostał zawału. Niestety ból wszystkiego (...)
--- full text ---
