wiecznie spóźnieni
gonimy ogon autobusu
strasząc po drodze gołębie
przerywają śniadanie
pobudzone naszym niepokojem
podrywają skrzydła
zdyszani
dopadamy siedzenia
może zdążymy
wyrównać oddech
nim przyjdzie nam wysiąść
tłum wbity w autobus
cierpliwie znosi
korki na drodze
w kieszeń wrzucony
skasowany bilet
kiepska gwarancja
dotarcia na czas
©2011 C E Małgorzata Krupińska-Nowicka
zostawiłabym tylko pierwsze dwie zwrotki. Pozdrawiam
report
Dzięki za komentarz...:)) Ja i tak wyrzuciłam dwa ostatnie wersy przed wklejeniem do TRUMLA. Trzecia zwrotka dopełnia jednak tę opowieść.
report
ciekawy sposób na upoetycznienie codzienności
report
może nie zgodzę się z Anią i wezmę całość jak sztukę w trzech aktach
report
Dziękuje Ci Barbaro za komentarz i akceptację...:)))
report
pierwsze dwie zwrotki tworzą ciekawą podróż może przed końcem opanujemy się i odetchniemy z ulgą; trzecia niezależnie czy jest wyciąga nas z samotni i bycia sobą i przypomina że w tłumie raźniej :)
report
Czasem nie ma wyjścia...:))) Ale tłum tworzy pewną społeczność, w której cały czas się coś zmienia i bywa, że uświadamiając sobie, że jesteśmy jego częścią, poczujemy się choć odrobinę raźniej... Dzięki za komentarz...:)))
report