|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (178) Prose (17) Diary (177) Photography (1040) Graphics (115) Books (3)
Postcards (23) About me Friends (55) | |
tym razem do wpisu sprowokował mnie kabaretowy wiersz Wieśniaka M. Kabaretowy w tym dobrym finezyjnym znaczeniu, bo kabarety, które prezentują coraz starsi panowie nie dwaj na ekranach telewizora sprawiają na mnie wrażenie rozśmieszania tryglodotów (nie mylić z dawnym synonimem goryla). Wolta skojarzeniowa, która kiedyś zbyt nachalnie wciskała się również w mój umysł czyli program jako zorganizowanie aktywności ludzkiej wyostrzyła znaczenie narzędzi, którymi dysponuje program graficzny GIMP. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o stworzenie pozorów. Ślicznie ujął to WM w swojej poetyckiej wypowiedzi. Ile to razy zdarzyło mi się dodać cudze niebo do szarej rzeczywistości, retinexem rozjaśnić mało wyraziste obiekty, dorzucić tu i tam nowy kolor. Oczywiście najlepiej bez kapci a w klapkach po greckich wyspach ignorując upał, oczywiście najlepiej mieć zawsze słońce, tęczę i połyskujące kropelki, ale czasem nie uda się wejść dwa razy do tej samej wody a nijaki obraz, który otrzymaliśmy w czasie unikalnego wyjazdu można potraktować jako punkt startowy do marzeń.
Lubię GIMP'a, mimo mało intuicyjnego interface'u, bo ma bogaty zestaw narzędzi, można go świetnie wykorzystać dydaktycznie, obsługuje masę formatów i cecha podstawowa - można go mieć za darmo. O pułapkach licencji GNU nie będę rozprawiać na portalu poetyckim, sama mam problem w zrozumieniu tej licencji i nie tylko ja, ale chyba jej twórcy też nie wszystko rozszyfrowali.
Lubię GIMP'a, bo będzie mi się zawsze kojarzył z porzekadłem dać wędkę, a nie rybę, z okresem kiedy zmusiłam się do rozszyfrowania jego działania dla upartej uczennicy, która mimo porażenia mózgowego zdobyła kwalifikacje grafika komputerowego, a mnie dała szansę na pomoc w tym osiągnięciu. Dużo o GIMP'ie jest w internecie. Kto ciekaw może zajrzeć. GIMP to piękny prezent od programistów dla wszystkich pasjonujących się grafiką komputerową.
sama prawda...:)
report
tak :)) a co do gimpa właśnie jestem w trakcie poznawania jego możliwości - świetnie mi się na nim rysuje :))
report
ja niestety jestem leworęczną rysowniczką, ale upartą przekształcaczką
report
upór w tych sprawach jest wskazany :))) ja uparcie mówiłam, że myszką fajnie i wygodnie się rysuję i w zasadzie już w to wierzę :)
report
ale ja to wiem, bo miałam ucznia, który wiele lat temu, gdy GIMP był jeszcze w powijakach piękne rzeczy robił w Paint'cie. Miał sporo rysunków, ale padł mu dysk i zachowały się tylko te, które umieściłam na stronie szkoły, są pomiędzy moimi grafikami podpisane jego nazwiskiem. To był rozkwit zachwytu mangą i niestety są tematycznie mało oryginalne, ale technicznie zachwycające.
report
to szkoda, duża strata, mnie też znajomy przestrzegał, żeby w kilku miejscach zapisywać i tak teraz robię :)
report
W czasach wielkich taśmowych tresorów, w ośrodkach obliczeniowych przestrzegało się zasady syn, ojciec, dziadek. Przechowywania trzech generacji baz danych. Dobrze jest mieć płytkę i pena, ale też dobrze mieć najlepsze rzeczy i zdjęcia na tradycyjnych nośnikach czyli papierze. Oczy ciągle używają tej samej technologii do odczytu, czego o komputerach powiedzieć za nic nie można
report
dokładnie :)
report
siejesz ziarna ..:))
report
bardzo się starałam i teraz ledwo dyszę na piasku :)
report
Cieszę się że tekst sprowokował Twój wpis Emmo:))- Przyznam się że mój też był sprowokowany choć dość dawną przygodą z Paryża, kiedy dwoje znajomych biegało od kościoła do kościoła fotografując się na ich tle a nie zaglądając do środka.Ciekaw byłem jakie opowieści będą towarzyszyć tym fotografiom.A stąd już tylko krok do stwierdzenia- a po comwogóle jechać?:)))- reszta w wierszyku- dzięki:)))
report
ładne połączenie :)
report