15 december 2011

poetry

Arwena
Arwena

nie pękaj baloniku nie pękaj

przed snem najpierw zapadają ramiona
głęboko w to nic że cię nie ma
okna przebierają w ulubione zasłony
jeśli noc coś ukrywa
nie pozwolą zajrzeć do środka

utulanki to takie mruczenie
w miękki koc udaje że ma wąsy
drapie w brzuch pazurami

przesiedzę na parapecie
blisko bladej skóry świtu 
pachnie tytoniem 

kobieta za zakrętem
wsiada do nocnego baru
kasuje bilet w jedną stronę

Ania Ostrowska
15 december 2011 at 21:17

ech, nastrojowe :)

report

Arwena
15 december 2011 at 21:22

dziękuję :)

report

Bogna Kurpiel
15 december 2011 at 22:20

Blisko bladej strony świtu - ta skóra niezbyt mi pasuje:)) Dobrego Arweno:)))

report

Istar
16 december 2011 at 08:01

trudno :)

report

Wieśniak M
15 december 2011 at 23:13

przed zaśnięciem jeszcze/ nabieram powietrza/ mam wtedy wrażenie / że więcej nic nie trza/ tylko te kilka litrów/ we wdechniętym oddechu/ rano budzę się bez powietrza- i myślę żem zdechł/ tak tracąc zasoby na sny bez pamięci/ a jednak nazajutrz znowu mnie nęci/ i przed snem nabieram, nabieram na full/ kto wie?- może we śnie oddycha sam krół?

report

Istar
16 december 2011 at 08:02

:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register