upadła przed nim na kolana
na bladej twarzy połyskiwały
na wpół zamknięte czarne oczy
pasmo czarnych włosów osunęło się
gdy lekko uniosła twarz ku niebu
był taki zwyczajny
a ono takie niebieskie
poruszała ustami
wyznając w duszy wszystkie swoje grzechy
podnosiła ręce ku niebu
choć ich złączyć nie mogła
wargi które tak szeptały
nie wyschły ani na chwilę
mogłaby tak rozmawiać jeszcze długo...
z modlitwy wyrwał ją obfity deszcz
spadający tylko na jej zarumienioną twarz
pośpiesznie wychodząc ucałowała
Kazimierza III W.
pierwsza uwaga edycyjna - dla mnie maniera rozstrzelonych wierszy jest trudna, może chciałaś, aby każda linijka była czytana osobno. Ta ostatnia zwrotka trudna jest dla mnie do rozszyfrowania, tzn trudny jest podtekst
report
a gdyby modlitwa nie była modlitwą a deszcz nie był deszczem, a król tylko symbolem.... rozstrzelony jest po przekopiowaniu z folderu. Nie było to zamierzone. dzięki za uwagę. :)
report
a gdyby modlitwa nie była modlitwą a deszcz nie był deszczem, a król tylko symbolem.... rozstrzelony jest po przekopiowaniu z folderu. Nie było to zamierzone. dzięki za uwagę. :)
report