26 june 2011

poetry

slonce1907
slonce1907

ko-ścielmy erotyzm

upadła przed nim na kolana

na bladej twarzy połyskiwały

na wpół zamknięte czarne oczy

pasmo czarnych włosów osunęło się

gdy lekko uniosła twarz ku niebu

był taki zwyczajny

a ono takie niebieskie

poruszała ustami

wyznając w duszy wszystkie swoje grzechy

podnosiła ręce ku niebu

choć ich złączyć nie mogła

wargi które tak szeptały

nie wyschły ani na chwilę

mogłaby tak rozmawiać jeszcze długo...


z modlitwy wyrwał ją obfity deszcz

spadający tylko na jej zarumienioną  twarz

pośpiesznie wychodząc ucałowała

Kazimierza III W.

Emma B.
14 april 2013 at 10:20

pierwsza uwaga edycyjna - dla mnie maniera rozstrzelonych wierszy jest trudna, może chciałaś, aby każda linijka była czytana osobno. Ta ostatnia zwrotka trudna jest dla mnie do rozszyfrowania, tzn trudny jest podtekst

report

slonce1907
14 april 2013 at 16:48

a gdyby modlitwa nie była modlitwą a deszcz nie był deszczem, a król tylko symbolem.... rozstrzelony jest po przekopiowaniu z folderu. Nie było to zamierzone. dzięki za uwagę. :)

report

slonce1907
14 april 2013 at 16:48

a gdyby modlitwa nie była modlitwą a deszcz nie był deszczem, a król tylko symbolem.... rozstrzelony jest po przekopiowaniu z folderu. Nie było to zamierzone. dzięki za uwagę. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register