Zmiana sposobu prezentacji

6 august 2014

prose

slonce1907
slonce1907

Ten jeden raz

Zjawiła się deszczowego dnia niczym królowa śniegu z kroplami rosy na bladej twarzy. Spod czarnych rzęs beznamiętnie rzucała spojrzenia. Bez wstydu, bez pośpiechu. A jednak łapczywie zapamiętywała , jakby chciała stworzyć obraz z tych kilku ulotnych chwil.
Bez słowa przekazywała treści. Nie chciała, nie wymagała i nie pamiętała różnic pomiędzy nimi.
Rozpostarła ramiona na balustradzie niczym skrzydła czarnego anioła. Zamknęła powieki i pochyliwszy głowę nieco w przód delektowała się delikatnością oddechu.
Ogrzewał kolejno szyję, dekold i ramiona. Nie protestowała. Wręcz przeciwnie. Z zachwytem wymalowanym na coraz cieplejszej twarzy odsłaniała swoje nagie, zziębnięte, tak spragnione dotyku ciało.
Nie czuła kropli deszczu niestrudzenie muskających obojga. Wiedziała, że gdyby nie one poddałaby się jego namiętnym spojrzeniom i zatraciłaby się bez reszty.
Tymczasem pragnęła smakować każdy dotyk skóry, oddech i pocałunki. Zapamiętywała każde wzdrygnięcie, gdy dłońmi przesuwała po nagim torsie w stronę splotu i jeszcze niżej, gdzie dawno tłumione żywioły mogły dać upust swojej sile i naturze.
Jej westchnienie, gdy przywarł całym ciałem napierając na jej piersi i łono było niczym zaproszenie do tańca.
Poprowadzona do wewnątrz mieszkania, trzymana dłonią w talii , by nie zniknęła niczym nimfa w deszczu, podążyła za nim strzepując krople wody z (...)

--- full text ---

15 february 2014

prose

slonce1907
slonce1907

uczucie

Gdy dopadła ją już świadomość poczuła jak bardzo pragnie na powrót otulić się przyjemnym snem, brakiem wymówek i ciepłem zatrzymanego czasu.
                Uniosła ciężkie powieki z takim wysiłkiem, że na poruszenie inną częścią ciała zwyczajnie zabrakło jej siły. Gdzieś wysoko pośród szaro zielonych plam przedzierały się jasne, choć stłumione mgłą promienie. Miała wrażenie, że usilnie próbują jej dotknąć, pogłaskać jej rozsypane na ziemi włosy, pogładzić bladą twarz. Ta myśl była tak przyjemną, że jej oczy same się uśmiechnęły.
Przesunęła palcami po ziemi. Była miękka, wilgotna, chłodna ale przyjemna.
Uniosła swoje ciało i spojrzała przed siebie. Wśród wysokich drzew poruszała się mgła jakby tańczyła z promieniami słońca. To unosiła się w górę, to opadała na dywan cały z mchu. Gdzieniegdzie skrzyły się krople na pajęczynach, gdzie indziej znowu spływały po liściach dokonując porannej toalety.
Nabrała powietrza głęboko dotłuc. Było tak świeże i czyste, że poczuła w sobie ukłucie jakby tuzina igieł. Nie ból, ale wzruszenie. Radość z zapachu trawy, rosy, wilgotnych ziół; poranka. Oddychając głęboko i napawając się ta wonią uniosła twarz w stronę koron drzew, gdzie już coraz śmielej zaglądało słońce. Wilgotne ciało przebiegł dreszcz. Usta wygięły się w grymasie rozkoszy.
Zatrzymać te chwilę! Tak! Tego chciała.

--- full text ---

2 february 2014

diary

slonce1907
slonce1907

sens

Wydawało mi się, że jestem inteligentna.
Najpierw się wykształciłam, choć wiatr wiał prosto w twarz.
Potem nadszedł czas dojrzewania i kariery.
Pogodziłam się z tym, że nie mogę mieć wszystkiego czego chcę tak na "już", że mężczyżni są z innej planety - a nie jestem małotolerancyjna.
Wiem, że większość nie umie albo nie chce słyszeć, że obok są hipokryci, sadyści, wariaci i masa innego gówna.
Dostrzegam też i kolory, przyjemne dźwięki, słodkie smaki i zapachy.
Gdy się budzę nie jestem sama, gdy zasypiam są przy mnie.

Niech mi ktoś wyjaśni czego mi brakuje.
Wzbiera we mnie irytacja codziennie coraz bardziej, bo nie wiem gdzie mam szukać. Gdzieś w tej książce jest wyrwana strona, której brak powoduje, że ta historia traci sens.

30 august 2013

diary

slonce1907
slonce1907

koniec świata

Z bezradnością i strachem patrzę na krzywdę robaczków.
Ty wielki i straszny Tyranie spacerujesz po chodniku tworząc z nich czerwone plamy. Nie zastaniawiasz się co będzie, gdy robaczków zabraknie. A zabraknie...

18 august 2013

diary

slonce1907
slonce1907

GŁOWA DO GÓRY

nakarmiłam czarną sukę. po raz kolejny. choć głowy mi nie odgryzła a jedynie kończyny kawałek to krwawię tysiącem żali i pluję setkami zemst.
co cię nie zabije to cię wzmocni - tak sobie powtarzam.
w tresowaniu jest ważny czas, by zwierzątko zrozumiało, że nie kąsa się ręki, która je karmi.
na ile czasu starczy mi siły i samozaparcia w walce o siebie.
czy aby na pewno do końca mojego albo jej?

31 july 2013

diary

slonce1907
slonce1907

prawdy ciąg dalszy

Tak sobie myślę...
- za dużo przeklinam,
- kłamię nieustannie,
- udaję kogoś kim nie jestem,
- staram się ponad siły,
- ulegam, gdy mocno prosisz,

I po co?
Nie czuję się z tym lepiej, bo wiem, że:
- nie rozumiesz po łacinie,
- nie słuchasz mnie,
- nie zwracasz na mnie uwagi,
- nie wymagasz poświęcenia,
- szydzisz dostając to co chcesz.

30 july 2013

diary

slonce1907
slonce1907

prawda

Kiedy czyjesz, że Twoje życie jest prawdziwe?
-Gdy ból fizyczny nie daje Ci o sobie zapomnieć.

BAŁTYK OD PÓŁNOCY

BAŁTYK OD PÓŁNOCY

widok z nabrzeża Malmo

2 july 2013

diary

slonce1907
slonce1907

LIFESTYLE

Korporacja jest jak modliszka, wabi Cię pięknym zapachem perspektyw na karierę; następnie nie możesz od niej oderwać swych nóżek, a gdy już zasłoni Ci wszystkie możliwe drogi ucieczki wysysa wszystkie soki, by w końcu wypluć Cię już w takim stadium przetrawienia, że nie będziesz się w stanie sam podnieść.

Piepszyć tych wszystkich wizjonerów!!!!!!!!!!

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register