Klacze.
rumorem
słońca
zerwane
klacze
galopem
szczęścia
suną
przez garb
w maści
edenu
z wiatrem
za rękę
w mięśniach
ich siła
w oczach
tkwi bard
głośnym
pomrukiem
dźwięków
odbitych
pod
kopytami
znika
gdzieś żal
tak
osiodłane
dziewiczą
aurą
przez
garby chłodu
po szczytów
szal
wolności
kwiaty
w dolinie
wiary
w dzikość
zaklęte
wśród
czarnych
bzów
z grzyw
potarganych
plecie
warkocze
victoria
naga
dłońmi
ze snów
Faktycznie cwałuje ten wiersz. ;) Ale usuń drugi tytuł i podciągnij tekst do góry. No i mam sugestię - przestawiłabym szyk w tym wersie - "tak osiodłane dziewiczą aurą" na "tak osiodłane aurą dziewiczą" - jest wtedy większa płynność. Zastanowiłabym się też nad użyciem pewnych połączeń typu "galopem szczęścia" czy "rumorem słońca". Dobrego :)
report
"...a dokąd, a dokąd, a dokąd tak gna..." niezbyt to ładne, a i tekst tak rozciągnięty, że się czytać nie chce
report