13 july 2011

poetry

lajana
lajana

wy(cień)czenie

nie ma się co dziwić zmęczenie nie pamięta
za plecami zwijają się obrazki szybką kreską
pociągnięte po płaszczyźnie karykatury
z uśmiechami wywiniętymi na drugą stronę
 
największa wyspa to ślad po kubku
popołudniowa kawa pachnie inaczej
mocniej rozbudza wyobraźnię bardziej na zachód
spada za linie horyzontu odległych miast
 
tępo śledzi lot chrabąszczy kołysząc w rytmie
pulsu słyszalnego pod czaszką jak tropikalna burza
ołowiany przycisk wgniata ułatwiając zadanie grawitacji
na dowód że nie lata się po zmroku
 
wciąż nic nowego w pogodzie
wczorajsze prognozy nie wygasają niczym śpiący wulkan
projekty projekcje przepowiednie
ubierane w nieskończone ciągi cyfr
 
skorupa z całym brzemieniem żywej obecności
zmywalna na zewnątrz w środku jak Puszka Pandory
z zatrzaśniętą nadzieją przycięte palce zsiniały
od wysiłku zmęczenie otumania stygnie gorliwość
 
i nie chce pamiętać zanurzając się pod wypukłość
pełnego kieliszka zapadniętej niecki dna
spaceruje po Parku Pinokia z zakatarzonym nosem

i nie wiem czy ja na jego grzbiecie czy ono na moim

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 july 2011 at 22:04

wciągający :)

report

lajana
14 july 2011 at 21:18

:-) Kasiu, to bardzo miły komentarz, dzięki! ;-)

report

Darek i Mania
29 july 2011 at 02:01

i mnie zakręcił na tak :)

report

Miladora
29 july 2011 at 02:31

Bardzo dobra opowieść, Lajanko. Nawet nie ma się do czego przyczepić. ;))) Buźka. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register