Spotkali się na ulicy, jakoś samotni w swym spojrzeniu.
Więc może rozmowa? Tak mało dziś ludzi rozmawia ze sobą bez
przyczyny.
Panu pewnie ciężko spacerować ulicami w tym upale.
35 stopni w cieniu.
Ach, młody człowieku... Przeżyłem dwie wojny światowe... Żeby
teraz tylko to słońce...
Ma pan pewnie bogate wspomnienia? Dużo zdjęć i opowieści?
Pięćdziesiąt klaserów ząbkowanych historii na wyblakłym
papierze.
I tylu bliskich, którzy nie przychodzą już do parku.
Ach, szkoda, że nie urodziłem się wcześniej.
Dużo słyszałem o sentymentach starej daty.
Dziś gigabajty i dialogi po kablu.
Podobno na strychach wciąż jeszcze czekają nieodkryte
skarby.
Stara butelka potrafi wzruszyć do łez.
A my tylko do przodu. Tak nas nauczono.
Nikt nie opisze naszej historii.
Kolejni będą tacy sami.
Chciałbym urodzić się wczoraj.
50 klaserów? albumów ze zdjęciami o ząbkowanych brzegach? - mało prawdopodobne, szczególnie z czasów zamierzchłej przeszłości. czyż nie?
report
Laurko, moim zdaniem prawdopodobne, skoro przeżył dwie wojny. ;) Mam parę takich albumów z ząbkowanymi zdjęciami po "przodkach". ;) Ale, Sede, mam wrażenie, że przegadałeś wiersz nieco tym razem. Może by go trochę prześwietlić ze zbędnych słów? ;) Aha - popraw to, co Kasia wypunktowała. Dobrego wieczoru. :)
report
*ze sobą *nieodkryte. do poczytania. pozdrówki ;)
report
Ciekawwy:)
report
Wiersz ciekawy, zmusza do zastanowienia. Czasem też myślę, że urodzić się wcześniej byłoby lepiej. Lecz później wraca obraz obozów zagłady, łagrów, wojen, strachu przed wyjściem na ulice. Może po prostu dawne wartości przywrócić dziś? Dobry wiersz.
report
sama nie wiem kiedy chcialabym sie urodzic,ale napewno nie w ciekawych czasach;)))
report
no nie wiem, Milko, kiedyś się tak zdjęć nie pstrykało. jedno, dwa z czasów wojny, kilka rodzinnych i fotek znajomych nie zajmie 50 albumów. wydaje mi się, że tu uciekł koncept wiersza. to zestawienie pomiędzy wybranymi bliskimi szczegółami a zalewem gigabajtów. ale zawsze mogę się mylić. dziwne, że nie mogę odpowiedzieć na Twój komentarz. brak opcji. albo coś pokręciłam.
report
Bo powinnaś kliknąć "odpowiedz na ten komentarz" pod swoim komentarzem. ;) Ja brałam pod uwagę to, że byli wówczas równie zapaleni amatorzy zdjęć, jak dzisiaj, tylko mieli trudniej. Znam takiego człowieka starszego, który od pól wieku nałogowo pstryka zdjęcia. Zresztą albumy mogą być różnej grubości. Ale w sumie to mało ważne i zresztą jak co, Sede równie dobrze może napisać "wiele albumów". Sens i tak zostaje. Nawet wolałabym "wiele" niż konkretną ich liczbę. ;)
report
Czy w poezji naprawdę musicie mieć matematycznie poukładane i z technicznym sensem? A mi chodziło o przenośnię. 50 oznacza bardzo dużo, pieczołowicie odkładanych, katalogowanych wspomnień, masę przeżyć, które ma się w życiorysie. Nawet klaser i gigabajty może być opisem czegoś zupełnie innego - klaser, jako dawna mentalność i uczuciowość, oraz gigabajty, jako dzisiejszy pęd po trupach docelu, bez oglądania się na sentymenty. Wyobraźnia może podsunąć milion interpretacji tegoż klaseru i tych gigabajtów, nie bierzcie tego wszystkiego zupełnie dosłownie, bo to zabija poezję.
report
My rozmawiamy, Sede, a rozmowa to dobra rzecz. Często poszerza horyzonty. ;))) Więc dobrze, że się włączyłeś. ;) Dobrego. :D
report
oj tam oj tam, tylko bez zabijania, ok? jak nie matematycznie, to poproszę bez liczb. poza tym albo opieramy się na absurdzie, co ma swój specyficzny urok i klimat, albo niech już będzie do rzeczy. tak mi się. i za Milką: my tylko rozmawiamy, a wiersz należy do autora :)
report
Poza tym robimy Ci reklamę. ;))))
report
znowu nie podczepiłam się pod wątek... ale poprawię się :)
report
Ojejku, ja nie miałem nic złego na myśli;))) To było tak "na spokojnie" choć może wydaje się jakoś agresywnie, ale wybaczcie, chciałem tylko uściślić sens;)) A za reklamę dziękuję, przyda się;)
report
Wiemy, że nie miałeś. :))) I wcale nie było agresywne. ;) Ale przynajmniej zszedłeś z tronu i pogadałeś z nami. :)))
report