Gdym badał,
dokąd cudne biegną nieboskłony...
Gdym pytał,
gdzież są dobre, gdzie złe świata strony...
Gdym łkał
u jej łona w ekstazy podzięce...
Gdym malinił
w chruśniaku w miłosnej udręce...
Doszedł mię głos męski,
i zebrał do kupy:
Co boskie - zostaw Bogu!
Swojej pilnuj dupy!
jak cichy, to po co wykrzykniki? ;)))) zazdrośnik z tego Twojego Boga :)))
report
bo tu nie o decybele chodzi, lecz o imbecyle - czyli jednostki treści ;)
report
.... kazał zaciągać zasłony/ ....mówił ze kierunek pomylony/....narzekał że nie w stajence/......uciekać kazał Irence/. I jak tu nie nadstawić ucha?. Może Wielka Matka- wysłucha ;)
report
i do Jej wielkiego powróci nas Brzucha! :)))
report
Doszedł mię głos męski, stanowczy, bez skruchy: Co boskie - zostaw Bogu! Swojej pilnuj dupy... ;)))))
report
Żeby nie było nieporozumienia - podoba mi się ta stylizacja na "górną i chmurną". ;)))
report
Dziękuję, Czcigodna Miladoro :)) W tę pędy dodaję ;)
report
Hahahahahaha... nie myślałam, że potraktujesz poważnie ten żart, ale jeśli Ci pasuje, to pilnuj na zdrowie. :)))))
report
Bardzo mi się podoba, bowiem z gęby na pragębę akcent przenosi, a wszak stylizacja dawna miała być. Pozdrawiam :)))
report
no puenta się broni, ale całość taka wyliczanka, a gdybym był...to co byś powiedziała...lalala
report
Fajne. Ma to coś. Mnie sie podoba.
report