wychodzę z domu przed siódmą ta sama
trasa tylko pociągi raz pełne raz smutne
kobiety przenoszą środek ciężkości
z siedzeń w objęcia niby obcych
a pasują jak zakrętki od czystej
rozbieram się do koszulki z napisem
fuck the system popycham młodzież
do wyjścia śliczna brunetka łapie mnie
za pierś zatapiam w jej oczach brak
zaskoczenia wylewa się słodko wprost
na moje policzki przesiąkam wiśniówką
po same brwi marszcząc czoło żałuję
że nie jestem mężczyzną
flirtuję jeszcze chwilę z jej dłonią
naciąga mnie na smukłe ramiona
spod grzywki wyrzuca spojrzenie
tak gorącą falą że cała pocę się
do wejścia
po śladach podążają martwi nie ślepi
trafiają do celu bezbłędnie
układanka z ciszy zabawia nieśmiałych
idziemy od siebie coraz dalej
nie żałuję niczego..
report
żyj tak
report
no przecie..
report
ja mam na odwrót cholercia
report
chiba tak powinno być, że na odwrót..
report
...
report
jakoś tak o pociągach... lubię :))))
report
też :)
report
kawał dobrej poezji. wiersz zabieram
report
dziękuję
report
chylę czoła
report
:*
report
mój ssskarb
report
Byłam tam:) Świetny wiersz! Pozdrawiam Marzenko :)
report
ja też :)
report
jest gut. dziękuję. Jedno pytanie: może wymienisz pierwsze ramiona na objęcia? (znikł)
report
i spełniło się
report
bardzo mnie urzekł, świetny.
report
dziękuję
report
przerzutnie czasem niepotrzebne
report
kolejowe perypetie losu, wiersz, ktory wciąga:))
report
dziękuję Jerzy
report
chyba był tu wcześniej, bo go kojarzę :)
report
nocne wiersze, najlepiej czyta się w nocy
report
bardzo przyjemne...:-))
report
:)
report
'po śladach podążają martwi nie ślepi/ idziemy od siebie coraz dalej' z przyjemnością przeczytałam raz jeszcze :)
report