21 may 2011

poetry

angells
angells

Miłość przeklęta

I kiedy dawno zapomniane sączą się łzy, jak z rdzawej rany krew
i od kiedy ktoś potrafił dawno zrośnięty zerwać szew
od kiedy pękłam w pół i zrosnąć się nie mogę
czemu tak ukochałam tą wyliniałą trwogę?

zaropiałam w lawie niedoścignionych chęci
wylizałam wszystkie emocjonalne więzi
wyrwałam z siebie ostatnie strupy zastygłe
zlepione w słowa tak brudne i przykre

W końcu wydłubałam tą miłość przeklętą
wyblakła, poszarzała, była do łez zachętą
przez nią stałam się dla siebie więzieniem
ile chwil struchleje nim rzucę w nią kamieniem?

Rozpaczliwie drążę paznokciem po ścianie
co jeśli nie umrze, wróci, zostanie?
czy w moim ciele znajdzie się jakaś wnęka?
bym nie musiała dla niej znów rozpaczliwie pękać.

Jan Łukaszewski
21 may 2011 at 17:54

straszne rymy temat oklepany i niezrealizowany w pełni

report

angells
21 may 2011 at 18:16

A mi się podoba :) nie zawsze rymy muszą być skomplikowane żeby wyłożyć swoje emocje. Mimo wszystko szanuje Twoje zdanie ;)

report

Darek i Mania
21 may 2011 at 18:27

czytam od ostatniej zwrotki ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register