3 february 2012

diary

Wieśniak M
Wieśniak M

k rutki

oczekiwanie na cud
stan pomiędzy kolacją i śniadaniem uwikłany w nierealne projekcje

nie wierzę
w ani jedno swoje słowo kiedy mówię dobrze im tak

każdym atomem czuję drgania strachu staruszki towarzyszącej
mnie i swojej torebce na czternaste piętro 
mam ochotę stać się niewidzialnym nieszkodliwym wizualnie jegomościem gdzieś zapaść się na półpiętrze obsmarowanym jak ja konfiguracją niezrozumiałego graffiti

czuję napływającą falę oburzenia rozbijającą się o skałę biednej zagubionej kobiety dla której nie ma norki

rozstrzelana wielkim drukiem w nagłówkach zapada się pod naporem nienawiści 
zawsze się znajdzie ktoś z kamieniem
uderzy prosto we mnie

Pietrek
4 february 2012 at 08:19

sie rooozgadałeś, dobrze :) Twój wiersz trochę tłumaczy brak foty przy moim nicku ;)

report

Pietrek
4 february 2012 at 08:33

ha! kliknąłem nie patrząc na "dział" :))) ale dla mnie to nadal wiersz, dobrego :)

report

Wieśniak M
4 february 2012 at 17:08

dzięki Pietrku:)- ta sprawa mnie rozbiła na kawałki:((

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register