24 july 2011

poetry

teniabrass
teniabrass

Dłoni i serc lśnienia

Od zmysłów odchodzę, świat utonie w mroku?
Za rękę mnie bierzesz, wraca błogi spokój.
Ciepło twoich dłoni budzi zaufanie.
Czuję się bezpiecznie, poprowadź w nieznane.

Drewno ukojeniem – opuszkami wnikam
w finezyjne kiście, kłosy pełne ziaren.
Rzeźba w mej pamięci zbudziła pragnienie,
ujrzeć niewidoczne – kolor, światłocienie.

Czuję pod palcami mięśnie poskręcane,
w powrozy przedśmiertnie bólem posplatane.
Obok, postać krucha w szat miękkich zagięciach
pochylona czeka, całun ma na rękach.

Postrzegam dotykiem przed wzrokiem ukryte.
Mistrza dłutem cięcia odkrywam z zachwytem.
Już nie drżę ze strachu o drogę nie pytam.
Prowadź mnie bezpiecznie – ufam całym sercem.



2010-07-17

Miladora
24 july 2011 at 11:59

Całkiem dobre odniesienie do zdjęcia, Tenia. Rozpoznałam, zanim jeszcze spostrzegłam, że to odpowiedź na tę fotografię. Dobrze trzymasz rytm, natomiast masz dwie niekonsekwencje rymów – brakuje go w 2-giej zwrotce „wnikam/ziaren” i w 4-tej „pytam/sercem”. Jeżeli o mnie chodzi, to bym ujednoliciła. Rymy nie są zbyt wyszukane, ale melodia wiersza nadrabia to. Aha – czasem przecinki nie tak. ;) Dobrego. :)

report

teniabrass
24 july 2011 at 12:18

Dziękuję za odwiedziny Miladoro, nad rymami jeszcze pomyślę:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register