Zmiana sposobu prezentacji
Zbiegając z czwartego, często mijała go na schodach.
Świszczący oddech słychać było już na trzecim.
Starszy pan z pierwszego piętra, z laseczką w ręku, z trudem pokonywał stopnie.
Sympatyczny, lubił przystanąć i pogadać.
Nie, nie był z gatunku nudnych, natrętnych gawędziarzy,
których omija się szerokim łukiem.
Jego opowieści pełne autoironii i humoru zaciekawiały.
Dzieje syna przedwojennego obszarnika,
tępionego po wojnie kułaka, można go było długo słuchać bez uczucia znudzenia.
(...)
--- full text ---
