15 january 2012

poetry

Teresa Tomys
Teresa Tomys

Nieprawda

 
 
wieczorami siadam w strefie ciszy
i przeglądam
letni zapach twoich dotyków
w dłoniach miałeś tyle pieszczoty
 
w złotych polach kwitnących łąkach
i zacisznych polanach byłeś mój
 
wierzę że to nie sen który
przywraca ciepło twojej skóry
mówiłam
 
zostań na peronie
w przyszłym roku też będzie lato

Miladora
16 january 2012 at 04:33

Delikatnie, lirycznie, Teresko. Ale jakoś tak smutno mi się zrobiło na koniec... Jakby ten cień rozstania zawisł nade mną. I jedną uwagę mam tylko - "polach/polanach" - zbyt blisko brzmiące. Może inaczej jedno? Aha - "w kwitnących" - tu "w" nie jest potrzebne. Widziałabym to tak - "w zieleni pól/kwitnących łąkach i zacisznych polanach" - i już nie wpada na siebie. Chociaż pola są raczej złote w środku lata, więc można pomyśleć inaczej. Buźka :)

report

Teresa Tomys
16 january 2012 at 10:06

Kiedy przychodzi do mnie dobra podpowiedź - korzystam. dziękuję kochanie. Miłego dnia życzę Buziak

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
16 january 2012 at 18:39

Odwieczny temat miłości podany odrobinę inaczej i zaskakującą puentą :)

report

Teresa Tomys
16 january 2012 at 19:01

no tak... pozdr.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register