Zmiana sposobu prezentacji
nie pamiętam już tamtych dni
wiem że czas temu to było
gdy za telewizorem zamknąłem drzwi
oczy w sen zapaść zapragnęły
na górze kroki
tak to te same
to on choć noc nastała
myślami krążył w pokoju
i słyszał słowa
a nikogo nie było
to echo
przedzierało się szczelinami wspomnień
nie dało zapomnieć tamtych dni
a bardzo tak wymazać chciał
to
co było
nie był sam
czasami cisza nastawała
zegar na ścianie mierzył czas
czasami dźwięk nadziei zazgrzytał
i znowu była cisza
i tak mijały godziny dni
(...)
--- full text ---
już nie wiem co było i dlaczego
za oknem padał deszcz
i mgła co przyszłość zaplątała
i słowa kłujące jak oset
tak pięknie kiedyś
muzyka grała
tak pięknie tańczyłaś walca
tak piękne słowa wypowiadałaś
i wszystko ucichło
i porwał wiatr nadziei nutkę
I łzy na licu popłynęły
i uśmiech zanikł i nastał ból
ktoś drogę moją do ciebie przeciął
ktoś
krzyk podniósł się rankiem
ucichł wieczorem
i sen już to nie sen
życie powolnym idzie krokiem
za oknem nadal pada
słony deszcz
(...)
--- full text ---
ktoś powiedział że życie jest piękne
tak... jest piękne
i piękna jest miłość...
powtarzał te słowa siedząc
na skraju szpitalnego łoża
w swych dłoniach tulił iskierkę
tą małą a jednak wielką
płomień w kominku powoli wygasał
a ta iskierka jeszcze się tliła
z nadzieją szukając życia
patrzył w jej oczy
smutek malował lico
pomiędzy kroplami deszczu
dostrzegł rumieniec uśmiechu
i uścisk dłoni poczuł
jak piękna jest miłość
nawet na pograniczu życia
lecz ono nigdy się nie skończy
będą razem wiecznie
(...)
--- full text ---
o wy
którzy stoicie u bram
wy
którzy pilnujecie granicy życia
spójrzcie
to ja
stoję na skalnym urwisku
pode mną ocean buntu
a na około cztery strony
świata
z betonu
cegła po cegle odkładam na bok
wyjście znaleść próbuję
umysłem sięgam zenitu
i spadam
w mieliznę otchłani
powstać polecieć jak Ikar
wszak kiedyś latał z Dedalem
lecz tak jak oni nie polecę
skrzydła mi
(...)
--- full text ---
mur betonowy słomiany dach
ogień w kominku przygasa
klamka pusta u drzwi w bezruchu trwa
i tylko cisza woła
za oknem wiatr
szyba obrazu pęka
na płótnie park staw
i ławka
teraz pusta spróchniała
alejka do niej zagubiła drogę
drogowskazy przestawił obcy cień
i tylko echo ciszą odpowiada
i tylko pustka i obcy on
wśród czterech stron świata
nie wiedziałem
nie wiedziałem co powiedzieć
otworzyłem drzwi
stałaś z kroplami deszczu
na twarzy
nie
to nie był deszcz
zbyt słony płakałaś
chciałem zapytać
słowa dusiły gardło
zamarłem w bezruchu
milczałaś a jednak słyszałem
słyszałem bicie serca
wśród ciszy szalejącej
w moim umyśle
tak
tam toczył się bój
myśli z myślami
jedne szukały pytań
(...)
--- full text ---
nadchodzi noc
za oknem mrok
otacza ramieniem istnienia
na rogu łoża poduszka samotna
już tyle lat bez cienia
gdzie są te dni
i nocy blask
gdzie są spacery pośród gwiazd
gdzie szelest liści
i szumu wiatr
i nasza ławka
alejki ślad
zostały tylko wspomnienia
i czas w którym
ciebie nie ma
dzisiaj nim oczy do snu ułożę
myślami wracam do tamtych chwil
maluję obraz
ty jesteś na nim
jak wtedy za dawnych dni
wkraczam w nieznane
a jednak wiem znam
kto skąd i dokąd zmierza
zawiłe ścieżki pytań
niezrozumiałe odpowiedzi
czym rzeczywistość jest i kiedy
czy to co czujesz widzisz
czy to o czym ciągle śnisz
dotykiem smakiem
utwierdzić chcesz świat
i pytasz po której jesteś
stronie
czy obraz
w którym umysł tkwi
jest tylko świata cieniem
czy obraz może ten jest
urzeczywistnieniem
ogół utwierdza realów kształty
(...)
--- full text ---
gdzieś na zakręcie czasu
przysiadłem na przydrożnym kamieniu
myślami błądziłem po kartach życia
wiatr grał na strunach gałęzi
połamanych drzew
słone krople deszczu zastygły w bezruchu
i tylko echo niosło na falach pustki
akordy wspomnień
słychać było szum leśnego strumyka
w nim odbicie twojej stopy
załamane na kręgach lustrzanej
tafli wodnej
gdybym umiał pływać
gdybym umiał żyć...
teraz umiem
jednak czasu nie zdołam zatrzymać
nie cofnę
idę pustą drogą
sam ze sobą
lampka mała
taka nocna w sypialni
u stóp łoża mojego
blaskiem rozprasza mroku szatę
tam ja
zaklęty
stoję
uwięziony w linii czasu
zakrzywiona pętla
zatacza koło wokół
umysłu
obłąkanego
zagubionego w rzeczywistości
wieczorami często nim ją zapalę
przysiadam w rozmyślaniu
nad
sobą
spragniony przeszłości
zapadam każdego ranka
(...)
--- full text ---
"jutro było wczoraj"
kim jestem
zastanawiałem się rankiem
zaglądając w lustro
znowu trzy dni
zarosłem
żyletka tępa
wróćmy jednak do tego lustra
spogląda na mnie obraz człowieka
czy to ja ?
nie wiem
a może nie jestem sobą ?
może malarzem z pędzlem
spoglądającym na niedoschniętą
farbę rozmazaną czasem
a może rzeźbiarzem
z dłutem
próbującym wyryć na ścianie
(...)
--- full text ---
