|
| gabrysia cabaj |
|
ALL WORKS
Poetry (317) Diary (100) Photography (24)
Postcards (6) About me Friends (62) | |
nie wiem gdy go znalazłam nic nagle nie przyszło do mnie i nie ma nazwy przecież
ja tylko wiszę czy można zasłużyć za nic rozbieram się sama kawałek po kawałku
cichy dramat trzymając w zanadrzu jest moją źrenicą rzeką w biegu powiela obrazy
jak uśmiech goni przed siebie księżyce łowi szklanym głosem z moich włosów iskry
wyjmuje cierpliwe ma palce stolarza anioł
.
palce same poszły w ruch, prawda? i nie z ciszy ale nadmiaru, niedosyt G - jak dla mnie
report
prawda? :)
report
jak cholera, G ;)
report
Pięknie piszesz Gabrysiu - muszę znaleźć więcej czasu na przeżywanie tych tekstów. po powrocie z rozjazdów - obiecuję...
report
eh, tak sobie piszę i piszę, żeby nie było nudno...
report
Do licha, nie dosyć, że mnie dzisiaj zdublowało, to jeszcze komentarz mi wcięło. Ale dobrze, że moja Skleroza zapamiętała, więc odtwarzam - "Między nami, GLC, to bardzo lubię taką formę. A jeżeli jeszcze zawiera treść, to biorę. Dobrego". :)))
report
Dobrego, Miladoro:)
report