|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (13) Prose (1) Diary (3) Photography (4) Graphics (10)
Postcards (2) About me Friends (2) | |
Zmiana sposobu prezentacji
To tu, to tam
Po szlaku pędzą poeci
Poszukując słów do napisania
Siadają pod drzewem
Modlą się do trawy
By dała natchnnienie
By zaśpiewała
To tu, to tam
Błąkają się nocą
Ulice, zegary mówią swoim słowem
Przemycają je poecie
By wymówił
Ich pragnienia
Spostrzeżenia
Tykanie zegara na strychu gdy śpię
Budzi mnie
Za małym, okrągłym okienkiem noc
Trzaska okiennicą
Na głowę
Bo strach, taka noc
Mnie wprowadza
W nostalgię małych mansard
Pełny wagon
Pusty przedział
A za oknem noc
Turkot żżelaznych kół
Po samotnych torach
Pociąg na północ...
Ludzkie małpy, one dotykają mej duszy
piórem strachu.
W pokoju, gdzie
żyłem i zmarłem, małpy
zjadają się wzajemnie
Nie będę przeszkadzać
upadam...
Dziwny świat małp
ludzi
to więzienie mojej duszy
Czas iść
na drugą stronę i śpiewać
pieśń o niesamowitości.
O śmierci.
( first tribute to Jim Morrison )
I
Uwielbiam to
podróżowanie
od stacji do stacji
czternaście dróg
peronów gdzie
na każdym czeka mnie
współcierpienie
z podróżnym
który też niesie swój bagaż
krzyż
II
Gdy idę
potrącają mnie spieszący się
by nie uciekł ludziom
Gdy szedł
potrącali Go
by nie uciekło im
widowisko i sposobność
szydzenia dla szydzenia
(...)
--- full text ---
Gdym schody wymyślał
tegoż nie wiedziałem
że dziecięce są aż
tak kolorowe, miłe, plastikowe,
ciepłe, łatwe do pokonania
Gdym stanął przed schodami
urosłwszy latami, struchlałem
przed ich ciemną stromością,
twardością, kantowatością
śliskością.
Kością, ością mi stanęły
schody w życia gardle
Do pokonania łzami
obrazami marzeń urojonych
w dzieciństwie
otworzyłeś mi dłoń moją
bym pogłaskał puch zająca
otworzyłeś mi dłoń Swoją
bym przez Ciebie szukał słońca
otworzyłeś bramy świata
do miłości stworzonego
otworzyłeś rąbek nieba
o Panie! dlaczego?!
otworzyłeś ufność moją
bym do ludzi uśmiech posłał
otworzyłeś pełne wiary
serce bym przy Tobie został
otworzyłeś mi organy
nieba bezkresnego
otworzyłeś próg miłości
pytam się: dlaczego?
Nie jestem tym, co teraz robię
Jestem tym, co zrobiłem
To kim jestem nie jest ustalone
To kim byłem jest
Utożsamiam się z tym,
co już nie istnieje
Nie zaś z tym co jest obecne
To, co było jest i tak mnie widzą
To kim byłem ciągnie się w to
co będzie kształtowane.
Uciekali od bałaganu wspomnień
historii, od zmurszałych
flag państwowych przedstawiających
NIC.
Chcieli poznać słowo poznanie
i poczuć poczucie bycia,
Oni
chcieli
pokój ognia spalić
by wybuchnął ideał zjednoczenia
Klaszczcie obywatele!
Za krwawą łaźnię naszą, za
nasze oczy karabinów pełne
i za nasz próby prób zabijania
Klaszczcie...!
Bóg na krzewach łzy rozwiesił
Rozpuścił uczucia na
każdej drodze, którą
każdy milion ludzi
idzie milcząc
i ślepnąć z
dnia
na
dzień
Bóg rozwiesił łzy uczucia
na miliardach krzaków
byśmy natknęli się
na nie
choć
raz
Wśród kwiatów stary płaszcz
leżał i cierpiał
Cierpiał jak stu zagubionych
bogaczy bankietów
jak zdezelowany samochód
na złom oddany, zużyty,
niepodobny nikomu.
Wśród kwiatów stary płaszcz omijały
z obrzydzeniem piękne dzieci
i panie z pudelkami na smyczy
Chyba podobnym do nich kopnąłem
stary płaszcz, gdzie zajęczało samotne
serce bezdomnego bywalca chodników
i kwiatów. Bezpański człowiek
jak bezpański pies, który kopnięty
nie skamle tak, jak jego serce.
