|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (34) Prose (7) Diary (15) Photography (172)
Postcards (20) Handmade (1) About me Friends (12) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Zatrzaskuję drzwi mało nie wypadną z futryny,obrażam się czy nie jeszcze myślę.Nie odzywam się do głupka,mam swój honor,żeby prawić kazania trzeba pamiętać co się robiło wczoraj.Zachar wczoraj stracił zdolność widzenia,mówienia,ruchu,nie trzymał pionu,jego łamliwość przeistoczyła się w sztywność,a przyklejenie ciała do podłoża okazało się zbawienne.
Wieczorna impreza z poprawiaczem humoru w dawkach powyżej normy
dała mi takiego kopa,poczułam się jak Luśka,która jedyną ręką lewą,,kładzie" wszystkich bez względu na płeć.Od dzieciństwa jest mocna(jak sama mówi nie tylko w gębie),boksowała już w brzuchu.
Matka żartowała,że Leon pcha się do wylotu bo nie chce być zodiakalnym Baranem tylko Bykiem.
Praca pracą,ale jak podpadniesz,,dyrygentowi"dostajesz najgorsze kawałki do wykonania.Dlatego rano z trzecim kubkiem kawy siedziałam przy biurku i z tępym wyrazem(czytaj przenikliwie)obserwowałam muchę na monitorze komputera.Miała zielono-fioletowy połysk,nie chcę myśleć gdzie jadła śniadanie i czy po nim od razu wpadła w odwiedziny.
W nagrodę zaniosłam Zacharowi z kefirem licząc na spokojny dzień,wykończę go bronią biologiczną,skoro,,chemię"wlał sam do organizmu.Zadowolony łyknął opowiastkę i kefir wstrzymałam oddech,nic żadnej negatywnej reakcji,uśmiech na całą szerokość szczęki.
-Ty wiesz czego mi trzeba,Ewka jakbym (...)
--- full text ---
Sen zapamiętany,właściwie wyrwany z korzeniami
do przesadzenia lub wyrzucenia.
Jedziemy poza wagnonem siedzenie na zewnątrz pociągu mocno wieje,trzęsie i ogarnia nas strach przed upadkiem.
Mijamy rzekę kurczowo łapię poręcz,ciotka przypala sporta
i wcale bym się nie zdziwiła gdyby poczęstowała mnie kawą
(dwa nałogi z którymi się nie rozstaje).
Niedogodność podróży przeszkadza nam w podziwianiu widoków,na następnej stacji mamy nadzieję na przesiadkę do wnętrza.
Ledwo pociag stanął złapałam bagaże i wciągnęłam ciotkę w zatłoczony wagon,niewielki kawałek podłogi okazał się azylem do dalszej podróży.
Najlepsze w tym,kiedy poukładałam manele okazało się,że jedziemy wśród meksykanów,kobiety z gromadką dzieci,mężczyzni w roboczych ubraniach.Ciotka od biedy mogła uchodzić za latynoskę jej ciemne włosy i przepalona karnacja idealnie zgrała się z całością. Niestety moja fizjonomia wzbudziła lekką konsternację-zielonooka blondynka z jasną cerą,typowy obraz gringo.
Dlatego kiedy poczułam piędziesiąt par czarnych oczu wlepionych we mnie straciłam pewność.Wzrokiem poszukałam ciotki,ale ona w kłębach dymu z miną wytrawnego palacza bujała w tytoniowym świecie.
Kobieta siedząca obok o coś mnie pytała wzruszyłam ramionami,pokazała na mężczyznę w głębi i na mnie,złączyła dłonie z uśmiechem.Swatać mnie chce z (...)
--- full text ---
Na papierze wszystko jest ładnie ujęte równiutkie literki
w miarę czytania dochodzi do mnie,że dzisiaj nie będę spała
czeka mnie korekta(teraz pluję sobie w brodę,że nie chciałam wziąć tematu).Wydawał mi się wielowarstwowy,nie lubię drążenia bez zakończenia,jeszcze więcej pytań,smutne odpowiedzi.
Odchodzi,albo jest wyrzucony,nowe życie,może kobieta,świeżutkie dziecko.Przeszłość,a miałem taką?Coś pamiętam,stare dzieci nagabują kiedy przyjdę,a po cholerę.
Dominika lat 25;
-Ojciec za dużo powiedziane,dawca,mam jego oczy i tak samo koślawię buty.
Ledwo stoi,a jeszcze się wydziera.
Chowam brata za szafę,sama wchodzę pod łóżko,mama zostaje w kuchni.
-Nie widziałam go szesnaście lat.
Skończyłam studia/mamy dwa etaty i kredyt studencki/dobrze płatna praca od trzech miesięcy.
Oniemiałam kiedy dostałam wczoraj wiadomość.
Wezwanie do zapłaty za dom spokojnej starości w kwocie trzech tysięcy złotych,w którym to przebywa pani ojciec.
Proszę o odwiedziny,nikt się nim nie interesuje,a to przecież stary i chory człowiek.
Jak na huśtawce przód,tył,bim,bam cztery kwadranse.
Duszę się,zżera mi płuca ten co chodzi do tyłu.
Jadę spokojnie, jest ślisko, pada śnieg, ciemna noc. Radio cichutko gra. Na drodze mały ruch, z obu stron las, przede mną zaśnieżona droga. Trzymam się prawej strony, widoczność kiepska, a ja coraz bardziej senna. Nagle na środku drogi widzę postać ubraną na czarno, z czarną teczką pod pachą, próbuje mnie zatrzymać. Mam dylemat, przez głowę przelatują mi myśli, ja stanę, a on (bo okazał się mężczyzną)rzuci się na mnie z nożem.
Z drugiej strony jest -15 stop.C zamarznie, z pewnością oczekuje pomocy. Uchyliłam szybę od strony pasażera sięgając równocześnie po pojemnik z gazem.
W razie czego psiknę mu prosto w twarz, w schowku mam jeszcze śrubokręt. Kiedy już widzę siebie w akcji, słyszę:
-Dobry wieczór podwiezie mnie pani do miasta?
Miałem mały wypadek, niedaleko zostawiłem samochód ,a telefon mam wyładowany. Liczyłem, że ktoś się ulituje. No i proszę nie pomyliłem się, bardzo dziękuję za zatrzymanie. Wie pani mało kto teraz reaguje na prośbę podwiezienia, ludzie boją się.
-Jezu chłopie myślisz, że ja taka odważna(jak kiedyś o północy na cmentarzu kiedy założyłam się z Werą).Kombinuję gdzie go posadzić, przekładam torbę na przednie siedzenie, za mną stoi pełny karton, czyli z tyłu po prawej. Mężczyzna wygląda schludnie, nawet czuję przyjemny zapach, zapina pas i patrzy na mnie. Radio zamilkło niespodziewanie, próbuję regulować, nic z tego cisza.Pytam czy (...)
--- full text ---
chleb z cukrem i takie tam...c.d.
Mała Ewunia wyciągnęła rączki w kierunku skąd dochodził głos mamy, a może jej się wydawało? Bała się ciemności , a ta była dookoła i coraz bardziej wciągała ją w swoje wnętrze. Na suficie zobaczyła ohydnego potwora z bajki , którą czytała jej siostra. Zbliżał się do niej wirując w przedziwnym jakby rytualnym tańcu. Zarzuciła kołdrę na głowę, ale wyobraźnia zaczęła działać jeszcze bardziej. W tym momencie rozbłysło światło , do pokoju zajrzał chłopiec miał upaćkaną czekoladą twarz, był jej starszym bratem. Uśmiechnęła się szeroko pokazując białe zęby, on podchodząc do niej myślal tylko o tym żeby nic od niego nie chciała. Właściwie to mama kazała mu zajrzeć do pokoju, wykonywał jej polecenie niechętnie. Dlaczego zawsze kiedy koledzy są na dworze i bawią się w najlepsze on musi zostać z siostrą?
Na drewnianych szczudłach nie jest łatwo utrzymać równowagę,dlatego zsuwam się po raz kolejny.Nie daję za wygraną i po chwili śmigam po podwórku dumna jak paw.Kosztuje mnie to dwa siniaki na kolanie i rozbity łokieć,tylko przeciągłe Ewka do domu!zmusza mnie zejścia na ziemię.Pozornie,nadal bujam w obłokach i nawet czerwony kogut,a może mikołaj(pyszne lizaki)nie są w stanie utrzymać mnie na miejscu.Wieczorem z moich nowych rajstop została tylko,,łydka" i ściagacz,zaczęło się niewinnie od krótkiej nitki,efekt był zaskakujący.
Oj niedobrze!
Teraz to już wszyscy dowiedzą się,że stoisz na rancie z wyciągniętą ręką,nieważne że od dzisiaj i wzrokiem uczepionym chodnikowej płyty,a nie jak masz w zwyczaju pobliskiej knajpy.No,jasne z pianką na paznokieć siedzi ci w głowie,a tu posucha,w szklance jedynie średnionasycona CO2.
Nie wierzę w przyrzeczenia składane w niedzielny poranek,na wszystkie świętości,honor,matkę i jeszcze kilku nieznanych mi osobników.Później na akt skruchy znalazłeś bardziej zaciszniejsze miejsce,ale to już ty masz więcej do powiedzenia w tym temacie.
W pierwszym czytaniu...drugiego już nie było,poderwałem się z ławki jakby gonił mnie diabeł,a to tylko kazanie wikarego o cnocie,litości i dobroci bliźniego.Ciekawe,że podparte przykładami ze świata polityki i to tej w najgorszym wydaniu.Na polityków to ja się zapatrzyłem dawno i ciągle mam obraz tylko brak mi ramek żeby to wisiało godnie,a nie zasłaniało jedynie dziurę.
Mała Ewunia wyciągnęła rączki w kierunku skąd dochodził głos mamy, a może jej się wydawało? Bała się ciemności , a ta była dookoła i coraz bardziej wciągała ją w swoje wnętrze. Na suficie zobaczyła ohydnego potwora z bajki , którą czytała jej siostra. Zbliżał się do niej wirując w przedziwnym jakby rytualnym tańcu. Zarzuciła kołdrę na głowę, ale wyobraźnia zaczęła działać jeszcze bardziej. W tym momencie rozbłysło światło , do pokoju zajrzał chłopiec miał upaćkaną czekoladą twarz, był jej starszym bratem. Uśmiechnęła się szeroko pokazując białe zęby, on podchodząc do niej myślal tylko o tym żeby nic od niego nie chciała. Właściwie to mama kazała mu zajrzeć do pokoju, wykonywał jej polecenie niechętnie. Dlaczego zawsze kiedy koledzy są na dworze i bawią się w najlepsze on musi zostać z siostrą?
Na drewnianych szczudłach nie jest łatwo utrzymać równowagę,dlatego zsuwam się po raz kolejny.Nie daję za wygraną i po chwili śmigam po podwórku dumna jak paw.Kosztuje mnie to dwa siniaki na kolanie i rozbity łokieć,tylko przeciągłe Ewka do domu!zmusza mnie zejścia na ziemię.Pozornie,nadal bujam w obłokach i nawet czerwony kogut,a może mikołaj(pyszne lizaki)nie są w stanie utrzymać mnie na miejscu.Wieczorem z moich nowych rajstop została tylko,,łydka" i ściagacz,zaczęło się niewinnie od krótkiej nitki,efekt był zaskakujący.
Oj niedobrze!
