|
| ZGODLIWY |
|
ALL WORKS
Poetry (26) Prose (22) Diary (44) Photography (162) Graphics (43)
Postcards (9) Handmade (14) About me Friends (15) | |
- To budujemy z Lego! - krzyknął młodszy syn Ludwik.
- A może porysujemy - zaproponował starszy, Mikołaj.
Lubię ten czas gdy tylko oni i ja, bawimy się i nikt nie może zakłócić tych rytuałów. Wyłączam telefon, nie gra żaden TV ni radio... nic. Tylko Ja Ludwik i Mikołaj... no i tysiące zabaw.
Klocki rozsypały się z wielkiego plastikowego pudła pokrywając dywanem drobniutkich elementów caluśką podłogę. Pewnie dziś będziemy budować jakieś pojazdy tematyczne. Ostatnim razem była konkurencja w robieniu katapulty. Zasada była taka - musi jeździć i strzelać za pomocą mechanizmu, nie ręcznie. Chłopaki nie mogą się powstrzymać od chichotów gdy wspominają jak przy zawodach powiedziałem Mikołajowi: Celuj wyżej... celuj niżej... w ogóle celuj !
No i budowaliśmy. Dziś zadanie było proste. Niezniszczalna kapsuła. Musi przetrwać upadek z szafki. Przegrałem... jak zwykle zresztą :)
Poszło nam bardzo szybko, nie byliśmy za bardzo „przepracowani” to i pomysł rysowania był możliwy do zrealizowania. Pomysł równie szalony co zabawy lego -wymyślony przyjaciel... oj jak trudno mi było wymyślić coś ot tak, przecież już jestem w wieku gdy wymyśleni przyjaciele od lat są na emeryturze. Dlatego chłopcy zdążyli już nawymyślać stado przyjaciół, ja dopiero malowałem głowę...
- Ale mi powoli idzie. Mało mam zmyślonych przyjaciół. – powiedziałem. Ludwik odpowiedział bez odrywania się od pracy.
- Nie przejmuj się tato, dokończysz jutro.
- Fakt, nie ma co się spieszyć – potwierdziłem, przecież zmyślanie przyjaciela to nie w kaszę dmuchał!
Wtedy właśnie Asia zakrzyknęła z łazienki
- Kończcie już, Ludwik, do kąpieli ! - odłożyłem kredkę świecową.
- No to rzeczywiście muszę go dokończyć.... - słowa utknęły mi w gardle. Nagle uświadomiłem sobie, że Ludwik pójdzie się kąpać. Mikołaj jeść kolację, a ja... muszę wyjść na pustą ulicę i powłóczystym krokiem pójść do pustego wynajętego pokoju.
- Dokończę go za tydzień -powiedziałem przez zaciśnięte gardło.
do ostatniego słowa..
report
... najgorszy moment - gdy opada kurtyna...
report
w moim odczuciu dobrze napisane i z dobrą puentą, :) gdyby jeszcze zrezygnować z "tato" w odpowiedzi Ludwika i zostało samo "młodszy syn" na początku, interpretacje mogłyby pójść dalej. Przyznaję, że nie mam porównania, nie przypominam sobie Twojej innej prozy, ale też miałam przerwę w czytaniu na Trumlu. Teraz zachęcona, sięgnę :)
report
Dziękuję, za merytoryczną ocenę. Widzisz, cała ta historyjka jest przeniesiona z rzeczywistości i to "tato" jest słowem często wtrącanym przez Ludwika i... pozwolisz, że zastanowię się nad zmianą? :)
report
Ja bym tatę zostawiła.
report
jedynie wyraziłam swoje zdanie; przecież Ty jesteś autorem. Chodziło mi jedynie o to, ze gdyby Ludwik nie przesądził ze narratorem jest jego tata, można było domniemywać, ze może to być również opowieść o dziadku, albo samotnym tzw. przyjacielu rodziny
report
Anno, to jest mój dziennik i wolałbym pozostać ojcem dla moich chłopaków :P pozdrawiam
report
dobrze napisane, zaskakująca puenta
report
Samo życie Ananke... samo życie....
report