22 november 2019

poetry

Yaro
Yaro

Signorina Cappuccina

wiatr rozłąki wiał
miłości szary płaszcz
okrywał nas
płoną ogień ciał
 
usta dotykały ust
szalone noce
spokojne poranki
 
zapach kawy rozkładał na pierwiastki
bambusowy stolik
 
zbliżał się wieczór ciężka noc
zmarszczony czas naszych twarzy
boli mnie życie zimne dłonie
ostatni pocałunek
byłaś taka zimna tamtego dnia
 
jesień przyszła nazbyt szybko
umknęło coś
czego nie potrafiłem dotknąć
nie potrafiłem wytłumaczyć
 
nasze dzieci wspólne zdjęcie
w głowie jest nas pełno
zostałem sam
było nas dwoje zostało jedno
 
sercem dotykam serca
dziękuję za lata za zimy
wiosną kwitnę
na jesień

bez ciebie umieram
z nadzieją że odnajdziemy się w pośmiertnym śnie

ApisTaur
22 november 2019 at 19:30

"wiatr rozłąki wiał" - niefortunne skojarzenie, bo dalej zgrała mi "Autobiografia" "Perfect"-u// "płonął" // zbędny rym wiał - ciał // "zmarszczony czas na twarzach każdej z nas" - to kto tu z kim? czy chodzi o " zmarszczony czas na naszych twarzach"?// pointa trochę rozczarowuje/ gdyż "wiosną kwitnę" nie pasuje mi do rozpaczy peela/ cieniutko jeśli tylko jesienią rozpacza po utracie ukochanej/ dopracuj /pozdrowionka//:)

report

Yaro
22 november 2019 at 20:12

Dziękuję za cenne uwagi .Pozdrawiam.

report

Yaro
26 november 2019 at 19:34

to bardziej piosenka o rozstaniu o ostatniej drodze , która każdego czeka bez wyjątku

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register