tak pięknie wierzyłem w żłóbeczek w stajenkę
gdy pierwsze rodziłem na kolanach słowa
roraty pasterki na choince świeczki
wanilia i drożdże w świątecznych ozdobach
a dziś się kolędą rozbijam o duszę
ukradkiem chowając żal niezrozumiały
i modlitwy łamię w niezdarny okruszek
składając w ofierze na obrusie białym
nie rozumiem boskich planów rozrzutności
z kartezjuszem włażąc w wątpienia odmęty
bo mi się kolęda nie klei w miłości
a ja w tangu życia w połowie zaklęty
stanę o północy gdzieś przy szopce z boku
wpisany w rozgrzaną do nieba pasterkę
a ty mi łzę zdejmij zakręconą w oku
i bez słów się przytul i weź mnie za rękę
trudno przejsc obok tego wiersza obojetnie...bo dla mnie istotnie rym jest bajaniem...ale...stanę o północy gdzieś przy szopce z boku wpisany w rozgrzaną do nieba pasterkę a ty mi łzę zdejmij zakręconą w oku i bez słów się przytul i weź mnie za rękę ___i biore i tule :)
report
i ja siadłóam przy Twoim wigilijnym / czytam i czytam :))))
report
:)
report