Spróbuję raz jeszcze
zabliźnić złamane serce
wyprażonym chwilami szczęścia
cementem uczuć wyższych
Raz jeszcze zaprzeczę pragnieniom
grymas rozpaczy przykryję
kotarą wrodzonej godności
Uczepię się kurczowo
wywodu mądrych starców
rtęciobrodych alchemików ciała
Głosicieli teorii
"o podstawach chemicznych bólu odrzucenia"
Na szczęście wystarczy odejść
przekroczyć ostatni próg
Choć na chwilę wybrać tę drogę
do świata spowitego
tylko jedną barwą
barwą Jej oczu
Dałabym tytuł, Boruto. ;) To raz, a dwa, to pościnałabym z niektórych dopowiedzeń - wtedy wiersz daje więcej przestrzeni czytelnikowi. Z takich - "złamane/wyższych/rozpaczy/kurczowo/ostatni/tę/barwą Jej". No i pomyśl nad metaforami - "cement uczuć" i "kotara godności" - można to inaczej ująć, mniej szumnie. Dobrego. ;)
report
Ach, te oczy...
report
przeoczyłem ten wiersz - zaciekawił mnie :)
report
Ach, te oczy :))
report
tytuł mnie zmylił..
report