drzewa w żółcie w czerwienie stroją się na starość
fałszując piękno wiosny która już nie wróci
w złudzie trwając przez chwilę że czas się odwróci
nim zima dni ostatnie spowije w swą szarość
w sadzie wśród melancholii uwiędłych badyli
między przygniłe deszczem zielniki pachnące
wykwitła żółta róża księżniczka po łące
korowód wiedzie świata który w nic się chyli
wiją się barwy wokół na wiatr nanizane
jak chorągwie w orszaku tej infantki słońca
której nie da korony czas zimą strwożony
ale w pamięć dziewczęcą ją wpiszą zebrane
w kartki zeszytu płatki marzenia różane
jak ucieczka od czasu który nie ma końca
ładne :)
report
"róża księżniczka po łące / korowód wiedzie świata który w nic się chyli". Jak to się pięknie, głęboko czyta z myślami z jednej strony o średniowieczu, danse macabre, z drugiej o każdym z możliwych znaczeń "chylić się", "pochylać". Całość w sprzecznościach, które zamiast prowadzić na manowce, donikąd, nie rozpadają się w czytaniu, ale dają się z sensem pogodzić - to często znak, że udało się napisać fragment rzeczywiście dotykający nieprzemijającego. Dobrego.
report
Sonet dorodny niczym Ewa.
report
dzięki issa, dobrze Cię znowu czytać. Rzadko teraz piszę wiersze, szczególnie takie, które nie nawiązaują pośrednio czy nawet wprost do tego, co się dzieje wokół, ale to odświeża a poza tym czasami musze się sprawdzić, czy nie zapomniałem prawdziwej poezji, której w większości Ty mnie nauczyłaś
report
:)
report
Piękny, melodyjny sonet, Andrzeju. Bardzo obrazowy. ;) Mam tylko jedno pytanie - tercyny masz cde/ccd - jaka to odmiana, bo nie pasują ani do francuskiego, ani włoskiego czy angielskiego sonetu? ;) Chociaż ciekawie masz w wersie "e" podwójny rym zamieszczony, więc nie będę się czepiać. ;) Chciałam tylko wiedzieć, czy to świadomy zabieg. Dobrego dnia. :)
report
tak, to było świadome. wcześniej spisałem sobie z wikipedii wszystkie wersje włoskie, francuskie i agielskie sonetu i zachciało mi się napisać inaczej, by nie było zbyt prosto. Pozdrawiam Cię
report
Lubię udane eksperymenty. :)))
report