11 august 2010

poetry

Andrzej Talarek
Andrzej Talarek

urlop

wyjechałem od siebie zwykłego
urzędnika codziennych przeznaczeń
i od życia sprawdzalnego w lustrze
wyjechałem aby móc zobaczyć
świat bez cienia codziennego życia
myśli moich u innych odbicia
kiedy nie są tak jak echo puste
bym odnalazł w nich siebie samego

uciekając od chorób kłopotów
nagle wszedłem w gabinety cieni
gdzie wyjmują zęby czarne kruche
gdzie daremnie czekać że się zmieni
czas na lżejszy kiedy zegar stary
ciąży bardziej niż nowe zegary
zapaść w ziemię jest najczęstszym ruchem
a czas kreśli ciężkie łzy pierrotów

wyjechałem od siebie na urlop
poza lustrem zgubić miałem żale
w świecie jasnym śnię sny czarnych kotów
Jabberwocka ni Alicji wcale
nie spotkałem a królik uparcie
zgagą wraca jak niedobre żarcie
i czas wracać do dawnych kłopotów
co czekają jak tłumy penelop

Małgorzata Krupińska-Nowicka
6 january 2012 at 09:03

"wyjechałem od siebie na urlop/ poza lustrem zgubić miałem żale" - dziś myśli o lustrze i wiersz (nie zapisałam, uleciał już w przestrzeń) ścigały mnie nad ranem. Pozdrawiam :)

report

Andrzej Talarek
6 january 2012 at 11:17

dzięki za wizytę. trochę minęło czasu od tego wiersza, z pauzą na śmierć mojego brata. do dzisiaj się zastanawiam, jak go czytam, dlaczego w tak niepełny sposób, w sumie dość nieudolnie jak na wagę chwili, opisałem tamten czas. ale jeśli coś dla kogoś znaczą te wersy, to się bardzo cieszę. pozdrawiam. andrzej

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register